Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
355 postów 3548 komentarzy

.

Iza

Dla ich własnego dobra czyli logika utopii

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

A co do „ mojego własnego dobra” - chciałbym tylko , żeby to dobro nie było dla mnie przymusowe. Jak szczepienia, podatki, ubezpieczenia, abonament telewizyjny, a wkrótce zapewne eutanazja. Jak dla tych gołębi w Paryżu.

 

Pewna miła panienka powiedziała mi kiedyś, że w Paryżu truje się gołębie dla ich własnego dobra. Zwrot „ dla ich własnego dobra” dołączył do zdań, słów i sformułowań, na które jestem szczególnie uczulona. Po wielu latach życia w realnym socjalizmie, bardzo płodnym w dziedzinie twórczej lingwistyki, takich zwrotów i wyrażeń nazbierało się sporo. Tyle, że : „ dla ich własnego dobra” wydaje się być sformułowaniem ponadczasowym.

„Charakterystyczną cechą Inkwizycji, wyróżniającą ją spośród ówczesnych trybunałów jest położenie nacisku nie tyle na ukaranie oskarżonego, co na zbawienie jego duszy. Możemy dziś oczywiście się nie zgodzić na ówczesne rozumienie tych spraw, jednak niewątpliwie taki był właśnie tok myślenia inkwizytorów.”- to cytat z tekstu „ Inkwizycja – prawda i mity” Marka Piotrowskiego występującego zdecydowanie w obronie tej instytucji.

Oszczędzę Państwu wzruszającego opisu pojednania skazanego z katem. Skazany mocno już uszkodzony zdecydował się nawrócić. Kat błagał go o przebaczenie, gdyż nie chciał go zniechęcić do tej decyzji. Jestem w stanie się zgodzić, ze inkwizycyjna procedura sądowa była w ostateczności o wiele lepsza niż nagminne wówczas samosądy owocujące paleniem rzekomych czarownic, ale przyznam, że troska kata o duszę torturowanego wyjątkowo mnie razi. Podobnie jak raziła mnie obowiązująca w Polsce za PRL zasada doprowadzania przed wykonaniem wyroku skazanego na karę śmierci do pełnego zdrowia, z przymusowymi zabiegami sanacji jamy ustnej włącznie.

Zapewne daje tu znać moja słabość intelektualna, ale w obydwu przypadkach nie jestem w stanie dobrych intencji należycie docenić.

 

Dla ich własnego dobra- na przykład - zawsze usypia się psy. Nie zdarzyło mi się słyszeć od właściciela, że miał dosyć kosztownego leczenia psa, albo, że nie było go po prostu na nie stać.

Dla ich własnego dobra będzie się odtąd poddawało w Belgii eutanazji chore dzieci.

O eutanazji staruszków nie ma co wspominać. Jasne jest, że zarówno ustawodawca, jak i zmęczone oczekiwaniem na spadek rodziny mają wyłącznie ich własne dobro (staruszków oczywiście ) na względzie.

Wszelkie działania mające na względzie moje dobro budzą zatem moją najwyższą podejrzliwość.

 

Podobną podejrzliwość budzą stwierdzenia używające tak zwanego dużego kwantyfikatora. Doświadczenie nauczyło nas, że jeżeli ideolog twierdzi, że każdy człowiek w reklamowanym przez niego systemie będzie miał wszystko co jest mu do życia potrzebne oznacza to, ze żaden człowiek nie będzie miał zapewnionego minimum egzystencji. Jak te 15 milionów zmarłych z głodu w przodującym systemie na Ukrainie.

Przy okazji nasunęła mi się refleksja na temat specyficznej logiki takich zapewnień i ich zaprzeczeń. Otóż zgodnie z zasadami logiki - zaprzeczając kwantyfikatorowi dużemu zamieniamy go na mały i zaprzeczamy samemu zdaniu. Klasyczny przykład to odkrycie Orwella : „ wszystkie zwierzęta są równe, ale niektóre są równiejsze”. Zaprzeczając zdaniu :” wszystkie ( duży kwantyfikator) zwierzęta są równe” twierdzimy że „istnieją ( mały kwantyfikator) zwierzęta, które nie są równe”. Czyli jak to nazwał Orwell są „ równiejsze”.

Praktyka przodujących ustrojów nauczyła nas jednak czego innego. Jak w podanym przykładzie Ukrainy. Zaprzeczenie twierdzeniu, że w socjalizmie „każdy człowiek otrzyma wszystko co jest mu do życia potrzebne” nie oznacza, że „znajdą się ludzie którzy nie otrzymają tego co jest im potrzebne”. Oznacza , że „każdy człowiek nie będzie miał tego co potrzebuje. ( inaczej - żaden nie otrzyma tego co jest mu potrzebne)”. Zostaje duży kwantyfikator, a zaprzeczamy samemu zdaniu. Tak należy zawsze postępować w przypadku utopii.

Można podać wiele innych przykładów.

Na przykład twierdzenie, że „wszyscy ludzie są braćmi czyli każdy człowiek jest bratem dla każdego innego”, w swojej praktycznej negacji oznacza, że „wszyscy ludzie nie są braćmi, czyli nikt dla nikogo nie jest bratem”.

Twierdzenie, że wszystkie kultury ( religie) mają ogromną wartość ( albo są równowartościowe) oznacza w praktyce, że żadna nie ma najmniejszej wartości, są nieinteresującym dla ogółu przedmiotem badań specjalistów czyli rodzajem folkloru. Zauważył to nawet Leszek Kołakowski.

 

W bardziej przyziemnej perspektywie- zaprzeczenie twierdzeniu, że w wyniku działań PO każdy obywatel naszego kraju będzie miał pełny dostęp do leczenia nie oznacza bynajmniej, że mogą istnieć obywatele, którzy tego dostępu nie uzyskają. Jest o wiele gorzej - nasuwa się podejrzenie, że w wyniku tych działań nikt nie będzie miał dostępu do leczenia. I wszystko na to jak dotąd wskazuje.

 

Dlatego jesteśmy tak bardzo podejrzliwi wobec wszelkich kart praw podstawowych i innych szlachetnych deklaracji. Doświadczenie uczy nas, że zaprzeczenie im nie sprowadza się do twierdzenia, że znajdą się wyjątki od reguły. Doświadczenie uczy nas, że zgodnie ze specyficzną logiką utopii, wszelkie tezy zmienią się w równie ostre antytezy.

 

Jeszcze co do „ ich własnego dobra”.

Podobno większość ludzi na starość się radykalizuje. Ja wręcz przeciwnie- ideologicznie słabnę. Nie mam już ochoty zakazywać innym in vitro, zmiany płci, homoseksualizmu. Jestem wzorcowo tolerancyjna. Chciałabym tylko żeby robili to na własny rachunek, za własne pieniądze i żebym nie musiała mieć z tym nic wspólnego.

A co do „ mojego własnego dobra” - chciałbym tylko , żeby to dobro nie było dla mnie przymusowe. Jak szczepienia, podatki, ubezpieczenia, abonament telewizyjny, a wkrótce zapewne eutanazja.

Jak dla tych gołębi w Paryżu.

 

red:

KOMENTARZE

  • @Iza
    Witaj

    odpowiedziałem już Tobie na naszych blogach.
    Lecz dostosuję się do twojej decyzji - gdzie wolisz dyskutować, tu, czy tam?

    Napisałem, tam już kiedyś, bodajże u Krzysztofa Pasierbiewicza, ze czest dyskusje tutaj, to rzucanie pereł przed wieprze (ale nie zawsze i przede wszystkim, nie u Ciebie).

    Pozdrawiam

    Ps Ż góry znam odpowiedź. ;)))
  • marzenie scietej glowy
    tez bym tak chcial:

    "Chciałabym tylko żeby robili to na własny rachunek, za własne pieniądze i żebym nie musiała mieć z tym nic wspólnego."

    niestety to tylko marzenie scietej glowy. Tym ludziom nie wystarczy ze oni beda sami tak postepowali, wszyscy musza! Pozostawenie takiego duzego wylomu, bardzo szybko by udowonilo mialkosc i wadlowosc ichniejszej utopii. Rewolucja ma to do siebie ze musi wybudowac nowego czlowieka, a tego bez totalitaryzmu sie nie da.
  • Miło mi powitać Panią wsród wyborców
    Kongresu Nowej Prawicy-tak trzymać
  • Samoregulacja
    Nie wskazuje Pani na różnicę pomiędzy decyzjami autokratycznymi a podejmowanymi w formie samoregulacji ?
    Czy "nasze wspólne dobro" to również iluzja ?
  • @Andrzej Madej
    Wspólnego dobra nie uważam za iluzję, ale odwoływanie się do niego jest najczęstszą retoryką autokracji dlatego trzeba być szczególnie ostrożnym. Największy lęk wywołuje jednak we mnie odwoływanie się do mojego własnego dobra, którego sobie nie uświadamiam, jak ten usypiany pies.
  • @jazgdyni
    Obawiam się, że już prawie wszędzie dyskusja kończy się wzajemnymi urazami. Bardzo mnie to uwiera, szczególnie, że inwektywy zamiast argumentów nic nie wnoszą do meritum. Próbowałam wczoraj wysłuchać dyskusji w programie TV prowadzonym przez Mellera. Nic nie usłyszałam, bo panowie politycy tak się nawzajem na siebie darli. Może indiańska fajka pokoju coś by tu pomogła. Pewnie jednak okaże się, że jest mitem, albo, że wymyślił ją Karol May.
  • @Iza 09:55:07
    Ciągle mam wrażenie, że mówi Pani z troski o jakość naszej polityki wschodniej. I to mnie przekonuje ...
    O zasady samoregulacji, martwię się na nasz Polski użytek.
  • @emk6
    To zawsze mnie zastanawiało. Dlaczego homosie propagują swe zachowania jest zrozumiałe. Potrzebują ( jak wulgarnie by to nie zabrzmiało) świeżego towaru. Ale dlaczego małe dzieci są "dla ich własnego dobra" szczepione w pierwszej dobie życia nie rozumiem. Działanie lobby farmaceutycznego nie jest wystarczającym wyjaśnieniem. Pozostaje wiara w NWO i plany depopulacyjne ale to chyba wytrych intelektualny czyli argument, który używamy gdy wobec pewnego fenomenu jesteśmy bezradni.
  • @Andrzej Madej
    To wspólne dobro też jest trudne do zdefiniowania i pełne pułapek. Na przykład wiele osób jest przekonanych, ze eksmisje na bruk są wykonywane dla jakiegoś mitycznego " wspólnego dobra" i bronią lokatorów przed nimi tylko kawiorowi lewacy w rodzaju Ikonowicza. Jeżeli uświadomimy sobie jednak jaki jest rozmiar problemu ufundowanemu nam wszystkim przez zarządy miast i gmin, ile wydaje się na straż roznoszącą herbatkę po działkach i sprawdzającą czy bezdomny już doszedł czy jeszcze dycha i jaki problemem są ludzie wykluczeni, zdani na cudza opiekę, należałoby to wspólne dobro jakoś przedefiniować.
  • @Iza 10:16:24
    oprocz grupa zainteresowanych latwa kasa podatnikow oraz innej grupy tzw "polepszaczy losu wszystkich ludzi sila" - zarowno naiwnych jak i cynikow, moze chodzi o tzw tyranie status quo. Wszak historia pokazuje ze nawet najbardziej zbrodnicze i bezsensowne ustroje trwaly wlasnie sila status quo.
  • @Iza 10:10:56
    wszystkie witryny podupadają,
    i z powodu zniechęcenia, i z powodu błędnych decyzji właścicieli (nie wszystko, co prywatne, jest lepsze),

    ale ja nie zachowuję żadnych uraz.
  • @Iza 10:16:24
    problem szczepień jest problemem w mataperspektywie społecznej - to społeczeństwo ma wątpliwości, co do korzyści.

    Perspektywa ofiary nie ma tu nic do rzeczy.
  • @Iza 10:23:15
    nie rozumiem, dlaczego osoba tak szanowana, jak Pani, posuwa się do rynsztokowych określeń - "kawiorowi lewacy w rodzaju Ikonowicza.",

    proponowałby jednak przeprowadzić studia nad życiorysem tego Pana i ewolucją jego poglądów.

    Moja emocjonalna ocena jest taka - teraz imponuje mi bardziej, niż Pani.

    Chciałbym też zaznaczyć, że fałszywi prawicowcy wyznający świętość prawa własności, swojej własności, nie widzieli niczego zdrożnego w zagrabieniu naszego wspólnego dobra, przecież jako państwowe było podobno niczyje. Wartość udziałów, jakie mieli owi biedacy w PRL znacznie przekraczała wartość mieszkań, z których ich się wyrzuca.

    Moralność Kalego coraz popularniejsza.
  • @iza odzywając się jako jazgdyniowy wieprz, stwierdzam, że nie pojmuję perły
    oczywiście, jak każdy ze swojej własnej perspektywy, jestem wyznawcą przytoczonej zasady "chciałbym, żeby moje dobro nie było dla mnie przymusowe." Zasada wynika wprost z uznawania swojej własnej podmiotowości. Mało znam ludzi, których podejrzewam, że byliby skłonni odstąpić od podmiotowości w chwili uniesienia. Paradoks ofiary wynika z jej ograniczonej świadomości, w której wydaje się jej, że wie, co jest dla niej dobre. Tymczasem kat działa z innej perspektywy, można by rzec metajęzyka używanego przez społeczeństwo, podmiotowości nadrzędnej wobec podmiotowości ofiary.

    Bunt ofiary jest oczywisty. W notce przyjmuje wyraz błagalny - w imię humanitarnego traktowania pozwólcie mi wetować decyzje w sytuacji sprzeczności mojej oceny i metaoceny. Aby wzbudzić w nas emocjonalne uznanie racji przywoływany jest przykład inkwizycji. Jest on dobry, ponieważ na przestrzeni wieków zmieniła się metaocena - teraz społeczeństwo uznaje te praktyki nie tylko za naganne, ale i za absurd. Ale z tego rozbujania emocji wcale nie wynika logiczna poprawność myśli.

    Obecnie ludzie są zmuszani do podpisywania cyrografu przed różnymi zabiegami medycznymi - zgadzam się na wszelkie procedury, które lekarz podejmie dla mojego dobra. Wyrażam zgodę w ciemno - np. na czas operacji. Godzę się, aby lekarz decydował za mnie. I to lekarz, który w obecnych czasach musi się bogacić, a leczyć tylko może. A więc oddaję decyzję w ręce kogoś, kto nawet z perspektywy społeczeństwa, metajęzyka, niekoniecznie musi dbać o moje dobro. Logicznie jest to gorsza sytuacja niż tamta z czasów inkwizycji.

    Przejście od tych paradoksalnych rozważań do myśli o dużym kwantyfikatorze ideologów jest nie tylko nieuprawnione, ale i nieuczciwe. Sugeruje jakiś związek, którego ja nie widzę. Nieuczciwość polega na wstępnym rozbudzeniu emocji, z których słusznością się wszyscy zgadzamy, aby wzbudzić emocjonalną akceptację dla myśli, która nie ma związku i jest najprawdopodobniej fałszywa.

    Dowód przytaczany przez autorkę należy do gatunku "z praktyki wiemy". Tak mawiał kiedyś nasz wicepremier gubiąc polską gospodarkę - z praktyki wiemy, że tam a tam, inne niż proponowane przeze mnie zabiegi przyniosły tragiczne skutki (bez wykazywania związku przyczynowo-skutkowego).

    Otóż szanowna autorko, mnie doświadczenie nie nauczyło, że praktyka potwierdza Pani tezy - ideologie prowadzą do zaprzenia im samymi na zasadzie zamiany w tezie wszyscy na nikt. I nie tylko praktyka, logika też. Przecież równiejsze zwierzęta nigdy by na to nie pozwoliły.

    Pozostaje pytanie o cel tej notki ?

    "Praktyka przodujących ustrojów nauczyła nas jednak czego innego. Jak w podanym przykładzie Ukrainy. Zaprzeczenie twierdzeniu, że w socjalizmie „każdy człowiek otrzyma wszystko co jest mu do życia potrzebne” nie oznacza, że „znajdą się ludzie którzy nie otrzymają tego co jest im potrzebne”. Oznacza , że „każdy człowiek nie będzie miał tego co potrzebuje. ( inaczej - żaden nie otrzyma tego co jest mu potrzebne)”. Zostaje duży kwantyfikator, a zaprzeczamy samemu zdaniu. Tak należy zawsze postępować w przypadku utopii."

    z tego fragmentu można wnioskować, że chodzi o ośmieszenie terminu "socjalizm", sugerując, iż jego wynikiem może być tylko to, że "żaden człowiek nie będzie miał tego, co potrzebuje". Autorka jest więc przeciwna ideologii socjalistycznej, ma pozostać stary porządek, bez socjalizmu, proste zaprzeczenie, czyli nie każdy człowiek ma mieć to, czego potrzebuje.

    Do której kategorii autorka chciałaby się zaliczać ?
  • ---------------
    http://chart.neon24.pl/post/105240,szlakiem-gandhiego-i-nehru
  • @interesariusz z PL 12:48:31
    >Wartość udziałów, jakie mieli owi biedacy w PRL znacznie przekraczała wartość mieszkań, z których ich się wyrzuca.
    ----------------------
    Jest to dalej dyskusja o PRS. Już dwukrotnie wskazywałem- PRS to interes (racja) grupy (stanu) u władzy.

    Jako zablokowany u Wojtasa mogłem patrzeć się na jego interes, gdy neonowy gender K. Wojtas w imię "Polskiej Racji Stanu" podświetlał parę miesięcy swoje jaja.
  • co do tych gołębi
    ...wypuszczonych przez Papieża...

    to znak
    ...jak bardzo KK jest atakowany...biała gołębica, symbol Ducha św...atakowana przez czarną wronę (szatana) i białą mewę (symbolizującą posoborowe, modernistyczne przechrzty)...wymowa jest nazbyt czytelna...pozdrawiam niepoprawnie

    http://static.guim.co.uk/sys-images/Guardian/Pix/pictures/2014/1/26/1390748021563/Crow-chases-dove-011.jpg
  • @Brat Żorża 11:47:00
    Bracie jak należy rozumieć "Żorża"? Jako ta Żorża, tak jak "Maria" Jackowski, Rokita, czy Kolbe? Jak wariat mógłby to pojęcie zdefiniować?
    A co do braci, to uważam, że wszyscy są braćmi jak Kain i Abel.
  • @Andrzej Madej 09:46:29
    Dyskusja o PRS bez Wojtasa jest lepszą dyskusją. Już trzykrotnie wskazywałem- PRS to interes (racja) grupy (stanu) u władzy.
    http://idb.neon24.pl/post/101915,trzy-definicje-racji-stanu

    "Interes Narodu Polskiego" - dotyczy wszystkich mieszkających w Polsce polskich obywateli i tylko polskich.

    Natomiast "Nasze wspólne dobro" interpretuję, jako pojęcie najszersze.
    Rozumiem je, jako dobro wszystkich mieszkańców Polski, tych z podwójnym lub potrójnym obywatelstwem, tych na wolności i tych w więzieniach, zdrowych i chorych, głupich i mądrych, wierzących, niewierzących i Katolików.
  • @interesariusz z PL 12:54:46
    "Paradoks ofiary wynika z jej ograniczonej świadomości, w której wydaje się jej, że wie, co jest dla niej dobre. Tymczasem kat działa z innej perspektywy, można by rzec metajęzyka używanego przez społeczeństwo, podmiotowości nadrzędnej wobec podmiotowości ofiary."

    Wspaniałe podsumowanie wszelkich kolektywistycznych ideologii! Jakże właściwe dobranie ról - KAT reprezentuje nadrzędne społeczeństwo!
  • @adevo 14:55:38
    Terminem "samoregulacja polityczna" obejmuję całość spraw wspólnoty mieszkańców określonego terytorium (tzw. wspólnoty samorządowej).

    Terminologia wprowadzona przez ustawy samorządowe z 1990 i z 1998 roku, nie brała pod uwagę możliwości działania obywateli jako integratorów współdziałania między wspólnotami terytorialnymi. Zostawiała te role partiom politycznym. Jej autorzy nie wymyślili nadchodzących udogodnień cyberprzestrzeni.

    Czasy się zmieniają, nie tylko na Majdanie rosną aspiracje bezpośredniego uczestnictwa w stanowieniu spraw publicznych. Termin "samoregulacja polityczna" wiążę z terminem "samoregulacja ekonomiczna", odnoszonym do rynku usług społecznych (edukacja, zdrowie).

    I tu i tu przedmiotem debaty i stanowienia jest (nasze) wspólne dobro.
  • @programista 15:23:23
    jako programista powinieneś zrozumieć co nieco więcej z tego skrótu myślowego.
  • @internet 10:40:12
    dlaczego Pan, Panie Lipski zmieniø nicka?
  • @Brat Żorża 11:47:00
    Plebs i chamy często charakteryzują się tym, że lubią się wymądrzać. Zazwyczaj bez zrozumienia znaczenia tekstów.
    A już niuanse, to niezdobyczne szczyty.

    Molier to pokazał najlepiej .
    Wykrzykuje potem taki:

    Ah, la belle chose de savoir quelque chose!

    Albo:

    Par ma foi! il y a plus de 40 ans que je dis de la prose, sans que j'en suisse rien.
  • @Iza
    Duży kwantyfikator gdy natychmiast wyciągam nóż to: "jak powszechnie wiadomo/przyjęto".
    Ale... mam wrażenie, że to już przeszłość. Teraz nawet nie silą się na ów kwantyfikator, a idą na rympał.
  • @nana 15:50:50
    Witaj

    No, no, no...
    Ponownie jestem pod wrażeniem.
    Mimo, ze mocno pachnie kadzidełkami buddyzmu.

    Pozdrawiam
  • @interesariusz z PL 12:54:46
    To niezmiernie ciekawe...

    Jak tylko rzuciłem inwektywą, to zawiązała się dyskusja na bardzo przyzwoitym poziomie.
  • @Brat Żorża
    Szanowny Pan cierpi na jakiś resentyment dlatego jak już pisałam trudno mi odnosić się do Pana komentarzy. Nie jestem psychiatrą i niewiele mogę pomóc. Pan komentarze bywają bardzo śmieszne i wnikliwe, wiele razy to stwierdziłam, ale nigdy nie śmiałam się odezwać, żeby nie wywoływać niezrozumiałych dla mnie urazów. Nigdy nie dzieliłam ludzi na panów i chamów i nie wiem skąd przyszło to Panu do głowy. Choć nie kończyłam Oxfordu wiele razy uważana byłam za wariatkę. Nie wiem czy to wystarczy, żeby Pan traktował mnie jak brata, a nie jak wroga. ( ostatecznie może być siostra). A może znajdziemy sobie wspólnego wroga? Byle nie wśród internautów.
  • @intersariusz z pl
    Określenie " kawiorowa lewica" nie jest rynsztokowe. Nie ma Pan wyczucia językowego. Jest wyjątkowo trafne. Już za PRL wystarczyło popatrzeć na wypasione twarzyczki naszych panów i władców, żeby rozumieć, ze nie żywią się brukwią. Teraz wśród lewicy pojawiła się moda na epatowanie publiczności znajomością win i luksusowych potraw. Nic dziwnego, że pojawiają się takie skojarzenia. Ikonowicza też szanuję za- skuteczne dodajmy- interwencje w sprawach eksmisji. Nie ma się Pan po co w jego imieniu obrażać. A kawior jest też dla ludzi.
  • @ internet
    Czekam na pierwszy wpis. Pozdrawiam serdecznie.
  • @nana
    Z przyjemnością czytam Pani kolejny komentarz. Tylko dlaczego podejrzewa mnie Pani o wyśmiewanie wspólnego dobra.? Wspólne dobro jest trudne do zdefiniowania, trudne do uzgodnienia, a powoływanie się na wspólne dobro jest częstą przyczyną nadużyć. Inspiruje mnie Pani do przemyśleń. Mam nadzieję, że nie będą dla Pani drażniące. Jak zresztą zgodzić się co do wspólnego dobra jeżeli tak się nawzajem drażnimy?

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

ULUBIENI AUTORZY

więcej