Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
355 postów 3548 komentarzy

.

Iza

Niekończąca się historia

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Można wyliczyć koszty remontu boiska, koszty przenosin, koszty remontu budynku przy ulicy Hożej. Koszty i skutki społeczne tych decyzji miasta są trudne do oszacowania.

 

Było to 15 lat temu. Miasto przeprowadziło remont szkoły podstawowej imienia Wojska Polskiego przy ulicy Emilii Plater w Warszawie, do której uczęszczały wszystkie moje dzieci. Między innymi unowocześniono kuchnię co kosztowało bodajże 6 milionów. Właśnie wtedy władze miasta podjęły decyzję o wyburzeniu szkoły, żeby w jej miejscu mógł powstać parking dla hotelu Marriott. Rodzice i dzieci zorganizowali protest. Zostałam zaproszona przez organizatorów protestu na spotkanie z władzami miasta. Moje wystąpienie urzędnik skwitował pogardliwie: „marnuje się świetna lokalizacja, nauczcie się wreszcie myśleć ekonomicznie”. Od czasów PRL mam idiosynkrazję - wyjątkowo nie lubię zwracania się do mnie per wy, gdyż tak zwracali się ubecy przy przesłuchaniach. Odpowiedziałam, że mam dla władz miasta propozycję wykorzystania tej świetnej lokalizacji bez likwidacji szkoły. Przed południem lekcje, a wieczorem burdel prowadzony przez ratusz. Na pewno miastu i szkole się to opłaci. Sala zareagowała śmiechem i aplauzem. Szkoły wówczas nie zburzono. Najbardziej w tej sprawie rozjuszyło mnie sfinansowanie przez miasto remontu szkoły przed samym jej planowanym wyburzeniem.

 

Przez całe lata łudziłam się, że szkoły przy Emilii Plater zostały uratowane. Druga ze szkół to liceum imienia Hoffmanowej o ogromnych tradycjach. Kilka lat temu przeprowadzono remont boisk należących do liceum. Znając logikę władz miasta zaczęłam się niepokoić. Remontują- znaczy będą burzyć.

Okazuje się, że miałam rację . Liceum Hoffmanowej i gimnazjum zostały przeniesione na miejsce technikum samochodowego przy ulicy Hożej, technikum samochodowe - na miejsce technikum kolejowego na Szczęśliwicką 56. Na operację przenosin władze miasta przeznaczyły 70 milionów.

 

Kiedy wprowadzano gimnazja , w szkoleprzyulicy Emilii Plater miała funkcjonować przez jakiś czas podstawówka obok gimnazjum. Ponieważ  z założenia dzieci z gimnazjum miały się nie spotykać z dziećmi ze szkoły podstawowej,natomiast w obusą  siadujących szkołach mieli uczyć ci sami  nauczyciele,podczas spotkania z dyrekcją zaproponowałam , aby w pokoju nauczycielskim zbudować chatière – specjalną klapkę na zawiasach pozwalającą nauczycielom- jak kotom- zmieniać budynek bez wychodzenia na dwór. Nauczyciele zaśmiewając się oświadczyli, że są gotowi przełazićnawet na czworakach, aby tylko nie musieli wielokrotnie się ubierać w ciągu dnia.Ostatecznie dzieci ze szkoły podstawowej przeniesiono wówczas na ulicę Wilczą, a przy Emilii Plater zostało tylko gimnazjum.

 

Gimnazja zostały wprowadzone przede wszystkim dlatego, żeby dorastająca młodzież z dwóch ostatnich klas szkoły podstawowej nie spotykała się z dziećmi młodszymi i ich nie demoralizowała. Takie były teorie autorów poronionych reform AWS. Oprócz tego wprowadzenie gimnazjum miało zagwarantować młodzieży z małych ośrodków lepszy dostęp do edukacji. Jak się to skończyło wszyscy wiemy. Gimnazja stały się siedliskiem zarazy, jaką jest przemoc uczniowska i narkotyki,marnują młodzieży trzy najlepsze lata na kiepską edukację, stały się jedną z przyczyn regresu w oświacie. Ich rola w dostępności oświaty na wsi też jest wątpliwa. W wielu zapadłych wsiach wprowadzenie gimnazjów oznaczało, że dzieci kończą edukację na szóstej klasie i idą „do pola”.

Trudno sobie wyobrazić na przykład, że rodzice grzecznych wiejskich dzieci z Ochotnicy zgodzą się żeby ich pociechy jechały w zimie gimbusem po niebezpiecznej oblodzonej szosie do gimnazjum w Nowym Targu, gdzie spotkają się z wszelkim patologiami szkół miejskich. Dopóki w Ochotnicy nie powstało własne gimnazjum, większość dzieci zatrzymywano w domu.

Czy to takie trudne planować na trzy kroki naprzód? Okazuje się, że bardzo trudne. Postulowana przez opozycję likwidacja gimnazjów byłaby równie kosztowna jak ich wprowadzanie. Dlatego nikt się do tego nie kwapi.

Można wyliczyć koszty remontu boiska, koszty przenosin, koszty remontu budynku przy ulicy Hożej. Koszty i skutki społeczne tych decyzji miasta są trudne do oszacowania.

 

Inny przykład radosnej twórczości miasta czyli bezmyślnego marnotrawstwa. Na rogu Wspólnej i Poznańskiej w Warszawie jest skwerek sąsiadujący z terenem, na którym mieścił się kiedyś słynny ogród pomologiczny. Wiosną wielu warszawiaków przyjeżdżało podziwiać kwitnące na skwerku drzewa.

Pierwszy wyłom zrobili kombatanci z ugrupowania Zaremba - Piorun. Postawili na skwerku pomnik poświęcony ich poległym w tym miejscu, w czasie Powstania Warszawskiego kolegom. Pomnik wygląda jak szafa- na szczęście niewysoka. Kojarzy się z blokami w stylu późnego Gierka.

Ze względu na szlachetne intencje starszych panów, którzy osobiście pomnik ufundowali nikt nie ośmielił się pisnąć słowa na temat wątpliwej estetyki tej budowli.

W następnej kolejności na skwerek wkroczył Urząd Miasta i Gminy Śródmieście. Za ogromną sumę ( można to sprawdzić) sporządzono projekt rewitalizacji skweru. Co gorsza ten projekt zrealizowano . Wycięto owocowe drzewa i założono skalny ogródek.

Na rumowisku skalnym, wyglądającym jak wysypisko śmieci z budowy, oprócz dwóch świerczków posadzono kosodrzewinę, tuje i egzotyczne, ozdobne krzewy. Wszystkie te rośliny wkrótce po posadzeniu wyginęły.

 

Wreszcie wkroczył OBOP, którego budynek przylega do skwerku. Ekipa budowlana ogrodziła teren taśmami i zaczęła wkopywać solidne słupy. Ochroniarze przepędzali właściciel psów i matki z dziećmi twierdząc, że teren należy do ośrodka.

 

Odżałowałam 8 złotych i za tę kwotę wydobyłam z wydziału geodezji stosowne zaświadczenie. Teren należał bezspornie do miasta.

Kierownik budowy oświadczył, że firma została wprowadzona w błąd przez właścicieli budynku i kazał robotnikom się zwijać. Błyskawicznie zniknęli wraz ze słupami.

Potem na skwerku miasto założyło psią ubikację, czyli ogrodzoną palisadą klatkę, z której psy nie chciały korzystać. Ubikację zlikwidowano.

To niekończąca się historia. Obecnie na skwerku powstaje park rozrywki dla dzieci. Ciekawe kiedy zostanie rozebrany i jakim kosztem?

Tekst drukowany w numerze 30 (423) Warszawskiej Gazety

 

 

 

 

KOMENTARZE

  • @IBF
    Było kiedyś o kocie Schroedingera, a teraz coś wzięte z anegdoty o kotach André Marie Ampére'a i przysposobione do grona nauczycielskiego.
    Ale pomysł autorski z dwufunkcyjną szkołą na chwałę kiesy UMSW jest wściekle impertynencki. IBF, lepiej mieć Ciebie po swojej stronie, bo zabijanie śmiechem bardzo źle robi urzędnikom na psyche.
  • Autor
    Jestem przeciwko wolnemu rynkowi ale podobne przyklady pokazuja ze decyzje politykow i urzednikow moga byc niekiedy nawet gorsze.
    W tych przykladach wystarczy prosty rachunek ekonomiczny:koszty-zyski zarowno bezposrednie jak i posrednie.
    Decyzje jednak biurokratow podejmowane sa na innej podstawie np.koniecznosc wydania srodkow budzetowych w danym okresie finansowym,chec pozostawienia po sobie sladu w infrastrukturze,naciski politykow ,lobingu lokalnego(globalnego) kapitalu i mediow.
    Ostatecznie za dana decyzja polityczno-biurokratyczna stoi tak wiele elementow ze nie jest ona ani racjonalna ani ekonomiczna.
  • @tadman
    W tym rzecz, że nie jestem niczyim lobbystą. Jestem po stronie nas wszystkich, podatników, mieszkańców Warszawy, którzy muszą opłacać wszelkie fantazje władców PO. Nie tylko ośmiorniczki lecz również bezsensowne remonty i przebudowy obiektów przeznaczonych do wyburzenia, rewitalizację parków sprowadzającą się do wycinania starych zdrowych drzew i sadzenia nowych słabiutkich, które niepodlewane wysychają w ciągu kilku miesięcy, naprawę ulicy Poznańskiej po zakończeniu której asfalt natychmiast zapadł się pod ciężarem autobusu a i tak zapomniano o remoncie sieci ciepłowniczej tak, że remont odbywał się kilka razy. Przykłady można mnożyć. Nie pociesza mnie wcale, że część tych absurdów wynika ze zwykłej głupoty.
  • @mac
    Większość tych decyzji to przysłowiowe "kręcenie lodów". Na rewitalizacji skwerku polegającej na wycięciu pięknych kwitnących co roku jabłoni i wsadzeniu rdzennych mazowieckich gatunków jak kosodrzewina i tuje zarobiła krocie firma projektująca zieleń. Na wybudowaniu na skwerku ubikacji psiej wielkości 2 na 2 metry, otoczonej palisadą o wysokości 3 metrów, do której żaden rozumny pies nie chciał wejść, a potem na jej likwidacji też ktoś zarobił. Być może zresztą to tylko głupota, ale jak powiadają głupota w skutkach bywa gorsza od faszyzmu.
  • @Iza 12:59:09
    Tu bym polemizował z p. magister.
    Sprawa posła Józefa Gruszki, szefa komisji śledzczej paliwowej ws. Orlenu.

    W trakcie pełnienia swojej funkcji dowiedział się od żony, a ta z mediów, że tzw. społeczny asystent ds. paliw Paweł D., mający stałą przepustkę do Sejmu, a także klucz do poselskiego pokoju J. Gruszki został aresztowany ws. przekrętów w rafinerii w Trzebini, która należała do Orlenu.
    W niedługim czasie Józef Gruszka doznał wylewu krwi do mózgu i po pobycie w szpitalu w Bydgoszczy i rehabilitacji w Tarnowskich Górach odzyskał sprawność, ale do polityki nie wrócił.

    A teraz odniesienie do do ostatniego zdania tekstu do którego się odnoszę. Upadający instytut w Bielsku Białej, praktycznie bez załogi, z jakąś kadrową obsadą, został świeżo wyremontowany, co jeszcze obciążyło budżet państwa. Przy tym też gmerał asystent posła Gruszki.

    I teraz mamy dwie drogi.
    Pierwsza to świeżo wyremontowany obiekt sprzedać za psie pieniądze jakiejś prywatnej firmie, tyle iz musi ten ktoś być dobrze ustawiony, by nie dobrały mu się urzędy do siedzenia.
    Drugi to ładujemy forsę w obiekt, dopisujemy do wydatków zupełnie fikcyjne koszty, a potem budynek rozbieramy. W takim przypadku można sprawdzić papiery pod wzgledem formalnym, ale spisu z natury już się nie zrobi, bo budowli nie ma.
    Tego chyba nie można nazwać głupotą.
  • @tadman
    To zwykły spryt do którego jest zdolny nawet niegramotny pastuch kóz. Garnąć pod siebie. Ze szkodą dla struktury społecznej szerszej niż on sam lub najbliższa rodzina. Podobnie można się zastanawiać czy nowotwór jest mądry czy głupi. Przecież ginie wraz z organizmem, który zniszczył.
  • @mac 22:55:45
    Panie, tu nie trzeba "aż" wolnego rynku. Tu wystarczy odrobina zdrowego rozsądku. Cóż, kiedy to dobro NIE występuje w katalogu cnót zarządzającym "tym krajem".
    Tfu.
  • @Iza 13:05:41
    A jam mam pod oknem "Orlika". Tylko RAZ widziałam na nim dzieci. Orlika wybudowano na terenie przedszkola (tak małe dzieci nie potrzebują jeszcze boiska, im wystarcza kawałek piasku/trawy o pow. paru m2). Przedszkole jest oczywiście zamykane a Orlik wraz z nim. A co będzie banda na Orliku grać! Miał być Orlik? No to jest. Miało nie być marnowania pieniędzy? No i nie ma, bo Orlik się wszak nie niszczy, pomimo upływu czasu to wciąż funkielnówka nie śmigana. Chyba tak une myślą.
  • @Iza 17:56:20
    "Przecież ginie wraz z organizmem, który zniszczył." Ale co se przedtem poużywa, to jego. Tak chyba myślą te różne une. A potem se znajdą nowego żywiciela. (Jestem świeżo po lekturze Jałowieckiego... Stąd tak mi się czka unymi.)
  • @bez kropki 18:44:15
    O to, to, to Pani. Dobrze gadacie.
    One mądrzejsze niż rak, bo nakradną, dadzą rodzinie, rodzina kradnącego go szopy lub karawaningu wypychają, rozwód, rozdzielność majątkowa i państwo z tych pieniędzy nie widzi oani jednego peelena, a nawet pociotki zabezpieczone.
    Zapewne są i inne sposoby nieznane takim gołodupcom jak ja.
  • @Nathanel 18:41:56
    Trafny komentarz.
    A były szef baraku to nawet traktat międzynarodowy podpisał - bez czytania... I jeszcze się tym chwalił ;-/

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

ULUBIENI AUTORZY

więcej