Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
355 postów 3548 komentarzy

.

Iza

Poczta węgierska czyli Radosława Sikorskiego przypadki

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Po niedawnej propozycji zniszczenia PiS komisją specjalną w sprawie Macierewicza Sikorskiemu raczej nie uda się dosiąść żadnego z opozycyjnych koni. Poczta węgierska zakończyła się dla niego upadkiem.

 

Było to dość dawno, właściwie w ubiegłym stuleciu. Trafiłam służbowo na tor w Sopocie z końmi z Kadyn przygotowywanymi do pokazów jeździeckich i zawodów w powożeniu. Ponieważ po codziennym obrządku zostawało mi sporo czasu, przeszkadzałam ( trudno to inaczej nazwać) innym ekipom w treningu. Miałam wtedy okazję pierwszy raz w życiu powozić stylizowaną trojką bałagulską. Trzy konie różnej maści, w tym jeden srokacz, zaprzężone do dość prymitywnego, wyściełanego słomą wózka zamiast bryczki i duga z dzwoneczkiem zamiast chomąta. Coś wspaniałego. Poczułam się jak Mickiewicz na stepach akermańskich.

Nie wiem co mnie pokusiło, żeby spróbować również poczty węgierskiej, czyli jazdy na stojąco na dwóch koniach .Wbrew pozorom, dopóki konie idą pełnym galopem, nie ma w tym nic specjalnie trudnego. Chwila prawdy następuje, gdy konie zatrzymują się i trzeba usiąść na jednym z nich. Należy wybrać właściwy moment i nie wolno się wahać. Nie będę ukrywać, że klapnęłam na piasek między końmi jak dojrzała gruszka i miałam dużo szczęścia, że mnie nie podeptały. Postanowiłam sobie, że pierwszy i ostatni raz zabawiam się w tak nieodpowiedzialny sposób.

Piszę o tym gdyż zwrotne momenty trudnej historii najnowszej naszego kraju nieodmiennie rozpoznaję po tym, że pojawiają się osoby, które usiłują – jak ja kiedyś- uprawiać polityczną pocztę węgierską, czyli jazdę na stojąco, w rozkroku, jednocześnie na dwóch koniach.

Nie należy ich mylić z Zeligami. Zeligowi (jak tytułowemu bohaterowi komedii Woody Allena) w Chinach robią się skośne oczy, a w Afryce ciemnieje skóra. Czerwony pionierski krawat niespostrzeżenie zamienia się w zielono granatowy z lilijką, czerwony sztandar nagle staje się biało czerwony. Zelig intuicyjnie wyczuwa wiatr historii

Poczta węgierska to zupełnie co innego. Taką jazdę polityk uprawia , kiedy nie wie na jakiego konia postawić. Kilka razy z powodzeniem robił to Radosław Sikorski.

Sikorski w Afganistanie prawdopodobnie był tajnym agentem brytyjskich służb specjalnych, który w ramach legendy podawał się za korespondenta wojskowego .

W 1992 w rządzie Jana Olszewskiego Sikorski został wiceministrem obrony narodowej. W wyborach parlamentarnych 1997 roku kandydował z listy ROP w okręgu bydgoskim, jednak nie uzyskał mandatu i wkrótce potem rozstał się z tym ugrupowaniem. W rządzie Jerzego Buzka był wiceministrem spraw zagranicznych. Zajmował się kontaktami z Polonią . W tym okresie zaangażował się w walkę o prawa mniejszości polskiej w Niemczech. Media obok nazwiska Radosława Sikorskiego podawały również nazwisko Marka Wojcickiego.

Przygody Marka Wojcickiego z przemianami tożsamości zaczęły się w 1982 roku kiedy podał się za Niemca, żeby powołując się na prawa Reichu uzyskać obywatelstwo niemieckie. Potem zatrudnił się jako partner firmy Artur Andersen w Eschborn koło Frankfurtu nad Menem. Zasłynęła ona tym,że wystawiała fałszywe świadectwa dla amerykańskiej firmy Enron, która spowodowała kryzys na giełdzie w Nowym Jorku. Sikorski i Wojcicki spotykali się w sprawach polonijnych z Ministrem Spraw Zagranicznych RFN i Wicekanclerzem Niemiec Guido Westerwelle.
Mniejszość Polska w Niemczech zwróciła się wówczas z apelem do Sikorskiego, żeby swoją nierozważną polityką nie komplikował sytuacji Polaków za granicą - na Białorusi, w Niemczech i w Ameryce Południowej.

W 2005 roku Sikorski został wybrany do Senatu z listy PiS w okręgu bydgoskim. W senacie VI kadencji był członkiem komisji spraw zagranicznych. W rządzie Kazimierza Marcinkiewicza i Jarosława Kaczyńskiego był ministrem obrony narodowej. W lutym 2007 roku podał się do dymisji powołując się na konflikt z Antonim Macierewiczem.

Galopując na dwóch koniach wyraźnie przygotowywał się do przesiadki.

W wyborach 2007 roku zdobył mandat posła sejmu VI kadencji już z listy PO. W pierwszym rządzie Tuska został Ministrem Spraw Zagranicznych, a w 2010 roku został wiceprzewodniczącym PO oraz członkiem Międzyresortowego Zespołu koordynującego działania w sprawie katastrofy smoleńskiej, powołanego przez premiera Donalda Tuska. Po rejteradzie Tuska został w miejsce Ewy Kopacz Marszałkiem Sejmu. W czerwcu 2015 roku sam zrezygnował z tego stanowiska.

Wybryki Sikorskiego powinny już dawno wykluczyć go z polityki. Do niego należą historyczne słowa nagrane przez „kelnerów” : Bullshit, skonfliktujemy się z Niemcami, Francuzami, bo zrobiliśmy laskę Amerykanom. Frajerzy, kompletni frajerzy. Problememw Polsce jest, że mamy płytką dumę i niską ocenę. Taką  murzyńskość” To jednak  nie jest jedyna jego wpadka. W wywiadzie dla amerykańskiego portalu Sikorski ujawnił, że w 2008 roku Władimir Putin miał proponować ówczesnemu premierowi Donaldowi Tuskowi udział w podziale Ukrainy. Potem wypierał się tych słów i wykręcał na wszelkie możliwe sposoby. Po zamachu w Tunisie Sikorski wypowiadając się w imieniu resortu pomylił liczbę ofiar. Dodajmy, że nikt go nie prosił o ten komentarz. Jak podał Financial Times Sikorski w dyplomatycznych kuluarach opowiadał , że Obama jest głęboko związany z Polską gdyż dziadek Obamy zjadł polskiego misjonarza.Jak na ministra spraw zagranicznych to  dosyć prymitywny dowcip.

Niewyjaśniona została sprawa 80 tysięcy, które pobrał Sikorski tytułem zwrotu kosztów podróżowania w publicznych sprawach  własnym samochodem.Tyle, że samochód stał w garażu a Sikorski jeździł  rządową lancią pod ochroną BOR. Nie jest też jasne po co znający bardzo dobrze angielskii żonaty z Amerykanką  Sikorski  zafundował sobie z publicznych pieniędzy korepetycje z angielskiego. Otóż Charles Crawford były ambasador Wielkiej Brytanii za sprawdzenie tekstów Sikorskiego oraz ich ewentualne poprawianie otrzymał ponad  250 tysięcy  złotych.

Po niedawnej propozycji zniszczenia PiS komisją specjalną w sprawie Macierewicza  Sikorskiemuraczej  nie uda się dosiąść żadnego z opozycyjnych koni.Poczta węgierska zakończyła się  dla niego  upadkiem.Inni jednak nie rezygnują i nadal jadą na dwóch koniach.


 

 

KOMENTARZE

  • @
    Cóż. Pani się podniosła, to może i Radek S. też to zrobi?
    Niezbadane są wyroki boskie zwłaszcza, gdy ktoś wspomaga taką karierę i pozwala na takie roszady. Bez zająknienia.

    PS. A tak w ogóle to zastanawiam się nad tym, że zarówno Sikorski jak Sienkiewicz są "ujeżdżani" za słowa, które faktycznie mogą być wyrazem ich patriotyzmu.
    Czy ludzie są aż tak durni, że tego nie zauważają?
  • @Krzysztof J. Wojtas
    Ja też uważam że ich diagnozy są trafne. Ale byli oni przecież urzędnikami państwowymi wysokiego szczebla, a nie osobami prywatnymi. Nikt nie kazał im się pchać na salony jeżeli bardziej odpowiadał im styl bycia koszarowej latryny. Na temat ich motywów nie warto dywagować. Takie wybryki kompromitują nasze państwo podobnie jak skakanie Komorowskiego po krzesłach w publicznym miejscu. Po krzesłach nawet antycznych to ja mogę sobie skakać w domu, a na fotelach sadzać moje brudne kundle bo jestem osobą prywatną.
  • @Iza 07:43:13
    Chyba przedkłada Pani formę nad treść.

    Te kwestie mają znaczenie przy spotkaniach oficjalnych. Od biedy Pani stanowisko jest uzasadnione w odniesieniu do tych przypadków, gdy miało miejsce opłacanie służbowymi pieniędzmi.
    Jednak przy podsłuchach spotkań prywatnych - można jedynie ubolewać nad poziomem kultury elit. A "spiepszaj dziadu" też do tej kategorii należy.
  • @Krzysztof J. Wojtas
    Dodam, że wprawdzie podniosłam się ale na żadnego z idących w poczcie koni już nie wsiadłam, choć zasada jeździecka mówi, że po upadku wsiada się na konia z którego się zsiadło. Sikorski może się podniesie ale raczej nie pojedzie ani na PO ani na opozycji. Co do obyczajów dyplomatycznych. Nie ja je wymyślałam, ale tak toczy się świat. Osobiście preferuję styl luźny ale nie przyszłoby mi do głowy tak iść na przyjęcie do ambasady. Dlatego nie chodzę nawet ( zdarzyło się) zapraszana. Jestem zbyt mało elegancka, a nie mam siły i ochoty na zakupy. Od zakupów dostaję depresji. Nie rozumiem jak kobiety mogą poprawiać sobie nastrój shoppingiem.
  • @Iza 08:42:43
    A mnie to nawet nie próbują zapraszać;-)))
    Maja u mnie przechlapane od rana do wieczora.
  • @Iza 08:42:43
    5*
  • @Krzysztof J. Wojtas 07:27:41
    "Cóż. Pani się podniosła, to może i Radek S. też to zrobi?"

    Pojadę Michalkiewiczem - jedyne co moim zdaniem pozostało Radziowi to "dziwnie osobliwa trzódka biłgorajskiego filozofa"
    Ale bym się uśmiał :-)
    On dla mnie od pewnego momentu też stał się dziwnie osobliwy.

    Ukłony
  • @ Autor
    "Inni jednak nie rezygnują i nadal jadą na dwóch koniach."

    Teraz przyszedł mi do głowy donek. Ciekawe jak on skończy. Najpierw walił misiaczki z Putinem, a potem na niego najechał domyślając się alfabetu.

    Dziękuję za ciekawy wpis.
    5*
  • @Iza 08:42:43
    Alegoria, użyta w Pani artykule, jest ze wszech miar trafna i doskonale opisuje casus pana Sikorskiego.
    Pewien niuans niestety umknął niektórym z komentujących, a szkoda.
    Otóż im bardziej patriotyczne były diagnozy polityków, jakie zostały wypowiedziane przy suto zastawionym za państwowe pieniądze stole, tym bardziej cyniczna wydaje się postawa tych ludzi w ich codziennym działaniu.
    Sikorski załamuje ręce nad upadkiem polskiej polityki, sprowadzającej się do przysłowiowego robienia laski, ale na co dzień, z pełnym wyrachowaniem i cynizmem, obrzuca Putina błotem w swojej dziwacznej polityce, za pomocą hejtów na Twitterze.
    Nie musiał tego robić, przecież doskonale zdawał sobie sprawę ze skutków swoich działań, pomimo tego brnął zapamiętale w ten bezsensowny wygłup, godny nastoletniego internetowego trolla.
    Co nim powodowało - chorobliwe rozdwojenie jaźni, czy trzeźwa kalkulacja?
    Ujawnione rozmowy wskazują, że jego bodźcem nie był spontaniczny gniew na "zimnego czekistę", tylko staranny plan dotyczący własnej kariery.
    Nawiązując do Pani porównania, pan Radosław dobrze wiedział, na którego konia należy wsiąść, aby uratować cały zaprzęg. Ale ten koń wydawał mu się mało ciekawym wałachem, więc postanowił dosiąść narowistego ogiera o pstrej maści.
    I tak, znalazł się nie tylko pod wozem, ale i z dużą szansą, że wkrótce koła tego"rafioka" przejadą go w poprzek.
    Nie na darmo powiadają - łaska pańska na pstrym koniu jeździ.
    5*****

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

ULUBIENI AUTORZY

więcej