Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
355 postów 3548 komentarzy

.

Iza

Akademia Smorgońska

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Powiem więcej – gdyby nie zwykli ludzie, których komuna nie umiała kupić prośbą ani groźbą, gdyby nie my wszyscy, którzy godnie znosiliśmy sponiewieranie przez ten system, dawno bylibyśmy szesnastą republiką związku sowieckiego.

 

Akademię Smorgońską założył w swoim majątku Karol Radziwiłł. Uczono tam niedźwiedzie tańczyć w takt muzyki. Umieszczano misia na rozgrzanej blasze. Odruchowo stawał na dwóch łapach, a potem przestępował z nogi na nogę. Wytresowane w Akademii niedźwiedzie sprzedawano na dwory. Niedźwiednicy prowadzali je również po jarmarkach. Akademię Smorgońską ostatecznie zamknięto w latach 1830-31.

Ta metafora przyszła mi do głowy gdy zastanawiałam się nad przyczynami powszechnego zniewolenia intelektualistów, które nie skończyło się w chwili upadku reżimu komunistycznego lecz przejawia się do dziś dnia wiernopoddańczym popieraniem wszelkich inicjatyw postkomunistycznego salonu, a właściwie stalinowskiej grupy interesu.

Jedną z prób ukazania metod zniewalania społeczeństwa polskiego jest „Hańba domowa” Jacka Trznadla. Trznadel w rozmowach z kolegami po piórze próbuje ustalić co skłoniło ich do popierania komunistycznego reżimu. Bo przecież popierali go nie tylko „ pryszczaci”, których usprawiedliwia się zwykle ich młodzieńczą głupotą, ale w zasadzie wszyscy: Boy Żeleński, Iwaszkiewicz, Słonimski, Miłosz, Putrament, Andrzejewski, Rudnicki, Hertz, Kott, Matuszewski, Żółkiewski, Wyka.

Choć każdy przypadek należy traktować indywidualnie Trznadel wyłania pewne cechy wspólne tej powszechnej zdrady klerków. Przede wszystkim mit nowego świata i postępu dominujący w przedwojennych lewicujących środowiskach intelektualnych. Trudno uwierzyć, że ktokolwiek mógł sowiecki terror traktować jako realizację nowego wspaniałego świata, ale w sukurs przychodziło przeświadczenie o nieuchronności przemian. W stalinowskim systemie można było brać udział czyli być podmiotem przemian albo ich przedmiotem. Mówiąc wprost – trzeba się było jakoś urządzić. Ceną tego „urządzenia”, tych mieszkań w prominenckich dzielnicach (dodajmy mieszkań ukradzionych prawowitym właścicielom) i wczasów w cudzych pałacach było podporządkowanie się przyniesionemu na sowieckich tankach reżimowi. Przejawem tego były nie tylko obrzydliwe donosy na Miłosza sporządzone przez Słonimskiego i Kotta, lecz był również obłąkany atak Kotta na Conrada. Teza Kotta była następująca: Conrada czytała młodzież akowska, młodzież akowska była faszyzująca, ergo Conrad był prefaszystowski. Kott tłumaczył potem, że pisał te głupstwa bo się bał. Dąbrowska napisała na zamówienie „ Na wsi wesele”, Iwaszkiewicz- „ Ucieczkę Felka Okonia”. To mniej obrzydliwe niż donos Kotta ale znamienne. Dojrzali pisarze nie mogli tłumaczyć swych wyborów nieświadomością zła które niósł komunizm. To był akt poddaństwa, przypominający wystawianie tyłka przez pawiana, które jest sygnałem podporządkowania. Nawet apostazje polityczne twórców, niesłusznie przedstawiane obecnie jako ich sprzeciw wobec systemu były najczęściej tylko „mądrością etapu”. Jak twierdziła Flora Bieńkowska słynny „ Poemat dla dorosłych” też powstał na zamówienie resortu. Woroszylski za cenę darmowego pobytu w Nieborowie miał imitować „ odwilż” w polskiej literaturze. Ci którzy instalowali sowieckie wojska w Polsce, oczekiwali, że społeczeństwo będzie fascynowało się kolejnymi stadiami ich brzydkiej choroby. „ Ci , którzy pisali te brutalne, głupie i haniebne szmiry żądają żebym podchodził do nich z delikatnością Prousta, lub żebym wczuwał się w tajnię ich duszy jak Dostojewski”- powiedział Herbert.

Brzydka choroba nie uległa wyleczeniu po całkowitej zmianie systemu. Bo ta brzydka choroba to zdrada a nie lewicowość, którą usiłuje się teraz przedstawiać jako dziecięca infekcję albo rezultat pokąsania przez niejakiego Hegla. Nieszczęsny Hegel, na co mu przyszło?. Czy naprawdę zasłużył na to, żeby sobie nim wycierali gębę trzeciorzędni literaci używani jako narzędzie zniewalania narodu. Bo jak powiedział Herbert nie trzeba kupować całego narodu, wystarczy mieć w rękach inżynierów dusz. A właśnie od nich, od twórców i naukowców sowiecka władza dostała legitymację.

„Postawa partyjna była jak szczyt góry gdzie jest miejsce tylko na dwie stopy, każde odchylenie prowadzi w przepaść” – powiedział jeden z rozmówców Trznadla. Takie zniewolenie, że człowiek nie wyobraża sobie możliwości zrobienia kroku w bok i wyrwania się z zaklętego kręgu kłamstwa i poniżenia, można uzyskać tylko metodami tresury przypominającymi Akademię Smorgońską. Niedźwiedź nie widział innego sposobu ucieczki przed bólem, a raczej wspomnieniem bólu wywołanym przez melodię niż przestępowanie z nogi na nogę w ogłupiającym tańcu. Nie przychodziło mu do głowy rzucić się na tresera lub choćby uciec z jarmarku na którym był prezentowany gawiedzi. Podobnie reagowali twórcy. Wat, który był korektorem, obsesyjnie bał się, że w cenzurowanym tekście przepuści omyłkowo napisane Sralin zamiast Stalin. Latami śniło mu się to po nocach. Nie przyszło mu jednak do głowy żeby zająć się czymś pożytecznym- sprzedawaniem pietruszki, zamiataniem ulic. Nie potrafił rozstać się z ówczesnym- pożal się boże -życiem literackim, z wydawaniem wierszy kolegów (a może czasem kolegów), z apanażami i przywilejami stalinowskich inżynierów dusz, z tym co uważał za odpowiedni dla siebie poziom życia. A przecież większość przedwojennej inteligencji i ziemiaństwa pracowała i żyła po wojnie poniżej poziomu do którego przywykła. Byli nauczycielami, urzędnikami, wyrzuceni ze swych mieszkań i dworów cierpieli często nędzę. Nie przychodziło im jednak do głowy zaprzedać się w służbę reżimowi.( Zdarzali się oczywiście i wśród nich zdrajcy, którzy byli w komunistycznym establishmencie mile widziani. Choćby Putrament) Nie wierzyli komunie również sztandarowi robotnicy i chłopi. Powiem więcej – gdyby nie zwykli ludzie, których komuna nie umiała kupić prośbą ani groźbą, gdyby nie my wszyscy, którzy godnie znosiliśmy sponiewieranie przez ten system, dawno bylibyśmy szesnastą republiką związku sowieckiego, co postulowali wychowani w Smorgońskiej Akademii literaci i intelektualiści. Do tej pory zresztą tak zwani twórcy tańczą tak jak im zagra ich prowadzący. Nie zapomnieli rozgrzanej blachy.

 

KOMENTARZE

  • @@@
    tekst drukowany w ostatnim numerze Warszawskiej Gazety
  • Iza
    Tekst trudny do skomentowania. Bardzo dobry, ale zaliczam przekaz do kategorii "diagnoza stanu".
    Dlaczego?
    Bo jest opisem stanu i nie daje wskazówek jak wydostać się z tego kręgu niemożności i zależności.

    Właśnie dlatego uważam go za trudny do komentowania. Natomiast refleksje jakie się nasuwają są na długą dyskusję i rozważania. Zawsze obarczone błędem.
    Pozdrawiam.
  • @
    Ja nie wiem czy przedstawiony artykuł w pełni wskazuje na podstawy problemów -zniewolenia intelektualistów-.
    Zawsze trzeba mieć na uwadze alternatywny wybór który w danym okresie by przedstawiał lepszy sprawiedliwy ideowo system.Przecież komuna to nie Stalin ale już dużo wcześniej w historii ruchy dążące do tkz.sprawiedliwości społecznej.Ci ,, wszyscy'' przecież nie byli pozbawieni tych pierwowzorów,przynajmniej ja zawsze komunę jako pierwowzór mam na myśli Komunę Paryską z naszymi rodakami Jarosławem Dąbrowskim czy Walery Wróblewski.Komuna to jest swego rodzaju romantyzm.
    A jaka dzisiaj dla nas alternatywa--republikę radziecką odrzuciliśmy?
    --republika weimarska
    A co dalej?
  • @dalmichal 12:13:48
    jak to co? kalifat europejski
  • @!za
    My wszyscy? Wydaje mi się, że ostoją wszystkiego co bliskie naszej ziemi to byli chłopi. Oni pozostali mizernymi, ale jednak właścicielami. Wiedziała to też władza, więc na siłę wypychała chłopstwo do fabryk, by powstała dziwaczna hybryda, czyli chłopo-robotnicy, a ich dzieci wywabiała do miasta dając punkty przy egzaminach na studia i propagując negatywne określenia wsiok, wsiowy, wieśniak...
  • @Marx 8888
    Dziękuję.
  • @Autor
    Ten sam problem wskazał Ludwig von Mises w swoim eseju pt: "Mentalność antykapitalistyczna" (do pobrania z tąd:
    http://www.pafere.org/artykuly,n1777,trzy_ebooki_ludwiga_von_misesa.html"

    Wskazał także podstawową przyczynę takiego stanu rzeczy - możliwość ukrycia swoich własnych ułomności i miernoty poprzez zablokowanie talentów i zdolności innych ludzi.
  • @K.J. Wojtas
    Ciekawe jest, że jak u lamarkistów następne pokolenie stalinowskiej grupy interesu odziedziczyło po przodkach ów niedźwiedzi taniec. Dlatego konieczne jest rozpoznanie jego źródeł. Sama biologia problemu nie rozwiąże, jeżeli jest to dziedziczne.
  • @dalmichal
    Rewolucje są romantyczne tylko w literaturze i propagandzie. Tak naprawdę są ciągiem bezsensownych mordów, które nie rozwiązują żadnych problemów. Dają tak zwanym "uciśnionym" satysfakcję z uciskania innych i zaspakajanie prymitywnych resentymentów przez niszczenie istniejącej kultury. Satysfakcja burzenia nigdy nic jeszcze nie zbudowała.
  • @Iza 14:23:47
    "Niedźwiedzi taniec", czyli np. traktowanie koszuli nocnej jako sukni balowej.
    Coś w tym jest.

    Problem, że trzeba zacząć myśleć o tym jak przywrócić normalność. Na pewno nie z tą "elitą". Z jaką? Jak ją ukształtować?
  • @Tadman
    Wyraziłam kiedyś opinię, że wieś przejęła rolę arystokracji - przeniosła wartości i nie dała sobie odebrać ziemi. Oby ta postawa nie uległa erozji pod wpływem błyskotek cywilizacji .
  • @programista
    Bardzo ciekawy esej, dziękuję za podpowiedź.
  • @Iza 14:39:44
    Przez "arystokracje" rozumiem ze mówi Pani o grupie ze stanu szlacheckiego a nie tej obcej naszej tradycji i nieraz także napływowej
    z Niemiec?
    Proszę zwrócić uwagę na nazwiska ludzi mieszkających po wsiach.
    Kiedyś na Neonie poruszyłem ten temat. Większość z tych rodzin wywodzi się z prawdziwej, starej, patriotycznej szlachty. Nazwiska chłopskie także znajome i lokalnie dla polskości bardzo zasłużone.
    Teraz proszę spojrzeć na nazwiska ludzi z miasta. Nie dość ze ogrom nazwisk chłopskich to na dodatek bez liku obcych lub najzwyczajniej przywłaszczonych przez ludzi niejednoznacznego pochodzenia. Tak wiec naturalnym jest stwierdzenie faktu gdzie tak naprawdę tkwi duch polskiego narodu. Tak jak w dwudziestu latach międzywojennych jak i za "komuny" to własne ci ludzie a nie inni trzymali i trzymać w rekach będą klucz do Polskości.
  • Autor
    Znamy sytuacje i wiemy ze srodowisko same sie nie oczysci(media,sadownictwo,szkolnictwo wyzsze,polityka itp.) poniewaz pozostawione produkuje/wychowuje klony i wprowadza swa rodzine.
    Jakie sa rozwiazania bez metod rewolucyjnych? bo ewolucja zabiera zbyt duzo czasu i w polskich realiach brak inicjujacego czynnika zewnetrznego mogacego wprowadzic korzystne zmiany.
  • Doświadczenie i percepcja otoczenia
    jest odpowiedzią na pytanie.
    Monopol zapałczany, cukrowniczy etc, polityka i sobiepaństwo decydentów. Dołóżmy kryzys jak i zniszczenia powojenne.
    A realizowany po wojnie kurs narzucanej władzy okazywał się co roku lepszy. Mimo zamordyzmu, obowiązkowych dostaw etc.
    Literatom imponowały wysokie nakłady jak i kult czytelników , domy twórcze etc.

    Do dzisiaj twórcy domagają się mecenatu państwa, mimo liberalnych poglądów. A statystyka mimo nieudolnych wysiłków stoi po stronie komuny.
    A kultura ? Do dziś pamiętam poranne kolejki za prasą , w księgarniach za książką etc. Polityka dwie trzy książki w cenie jednej flaszki też podnosiła czytelnictwo
  • @Iza 14:39:44
    Dzisiaj wieś jakby już inna - w tym sensie, iż często gospodarują na ziemi ludzie z wyższym wykształceniem. Mam takie dziwne poczucie, że właśnie na wsi pomału - acz nieustannie - tworzy się to coś... Wiesz, o czym mówię, bo jesteś ziemianką, mimo miasta i zrabowania Wam ziemi.

    Miałam z takimi ludźmi ostatnio do czynienia - doskonale czują, o co chodzi z ziemią polską, doskonale /jako i rolnicy/ wiedzą, jak manipulowane są ceny płodów rolnych w przeciągu sezonu/ i... wyobraź sobie!!! - są zachwyceni wspomnieniami Jałowieckiego! A myślałam, że to lektura taka bardziej dla nas. Gdy usłyszałam o Jałowieckim, to zaraz poleciłam im kilka innych lektur z branży /np. Meysztowicza etc./. Są przebojowi, oblatani w interesach i sprawach polskich. Normalnie - serce rośnie!

    Wiesz, nie jestem w stanie już o tych gnidach rozmawiać. Piszesz, że jeden z drugim publicznie na tego Miłosza - to wojna w rodzinie była. Przecież Miłosz na kolanach płakał przed starym Modzelewskim, żeby go ponownie na Zachód wypuścili. Jak wyklęczał i wypłakał, to go wypuścili, a chłoptaś spieprzył. Wszystko to wyjątkowo obrzydliwe.
  • @KOSSOBOR
    Wieś jest i była inna. Na przykład nasza ulubiona Ochotnica. To oni, ludzie po 4 klasach przedwojennej szkoły powszechnej doskonale rozumieją co to jest utrata ziemi i lasów. I to w perspektywie narodu , a nie indywidualnej. To oni sa naszymi sojusznikami, a nie tak zwana inteligencja miejska, formowana na uniwersytetach, dla której Wajda czy Janda, czy Holland to nadal autorytety. Dlatego o tym stale piszę. Moja znajoma, naukowiec kupiła dla syna w Londynie "lepieje" Szymborskiej- wulgarne wierszyki na poziomie koszarowej latryny. Bo dla niej jest to "nazwisko".
  • @mac
    Rewolucja jak uczy doświadczenie pożera także własne dzieci czyli ludzi, którzy ją wywołali. Każda rewolucja to migracje ludzkie, to zniszczenia, które potem odrabiają całe pokolenia. Proszę zauważyć jak" rewolucje" w Afryce wywołały wędrówkę ludów, z którą Europa nie umie się uporać. Bo nie da się opanować takiej wędrówki ludów humanitarnymi metodami.
  • @gnago
    Zupełnie niepotrzebnie przyjęto opcję zniszczenia wszystkiego co zbudowała tak zwana komuna do gruntu, wyrwania z korzeniami, tak jakby to było skażone jakimś wirusem. To nie budynki i fabryki były skażone lewactwem lecz umysły. Fabryki zburzono a umysły zostały i się reprodukują.
  • @Stara Baba
    Nauczyłam się nie przyglądać nazwiskom. U mnie w domu mawiało się: " nie takie nazwiska wisiały na latarniach". W sensie - wisiały za zdradę. Problemem jest "zdrada klerków", których słucha się ze względu na znane nazwisko. Taki Olbrychski jest utożsamiany z postaciami, które grał. Nie do wszystkich dociera co się z nim stało a może zawsze było.
  • @Iza 06:50:32
    Może patrzono za wysoko i także dla tego pozostał niesmak?
  • Bóg zapłać za słowo
    o zwykłych ludziach.
    Trafione w sedno. Gdybyż tak jeszcze głos tych zwykłych ludi był słuchany i słyszalny... Bolka by nie było... i paru innych przypadłości...
    Na marginesie: wreszcie do mnie dotarło, czemu w domu NIE było: telewizora i nowoczesnej (tj. ówczesnej) polskiej literaturysztuki.
    ;)
  • @Iza 14:39:44
    A tu właśnie widzę duże zagrożenie. Na "mojej" wsi w co drugiej chałupie siedzą baby z dziećmi, bo chlopy są na saksach. Ziemi nie uprawiają, wszystko przywożą z miasta. Ziemię wyprzedali deweloperowi, który miał budować domki jednorodzinne a będzie stawiał... tak, dobrze zgadujesz. Własną willę (jedną) o powierzchni równej sumie tych uprzednio projektowanych domków. Z garażem. Dobra, niech se ma i garaż o powierzchni małego domu. Tyle tylko, że to wszystko ma człek, który jednocześnie ma... komornika.
    Parę głów udało mi się chyba z letka otworzyć, jak im z dokumentów pokazałam parę starych spraw. No, poczuli szacun do posiadanych okraweczków ziemi.
    Ale co z innymi wsiami?
  • @Iza 06:36:24
    "To oni sa naszymi sojusznikami, a nie tak zwana inteligencja miejska, formowana na uniwersytetach, ..."

    Czy mogłaby Pani rozwinąć tę myśl?
    jest dla mnie wielce intrygująca, gdyż pozwala (pozwoli) zrozumieć sposób Pani myślenia, który daje się zauważyć w tekstach.
    Jeśli sięgam za głęboko do wnętrza i nie chce Pani tego upubliczniać , to na prive, albo zapraszam na rozmowę.

    To dosyć ważna kwestia.
  • @bez kropki, K Wojtas
    Skutecznie nam się wmawiało, że konwulsje światopoglądowe lewicowej inteligencji zamontowanej i umocnionej w uniwersytetach i w tak zwanej kulturze nie tylko są niezwykle ważne ale są trzonem walki o niepodległość. Aż trudno uwierzyć, że walka bezpieczniackich stalinowskich gangów ( według terminologii Jedlickiego- nie mojej -walka chamów z żydami o władzę i przywileje) awansowała do najważniejszego niepodległościowego zrywu. Zostały zapomniane ofiary stalinowskiego terroru, żołnierze wyklęci do dziś postrzegani jako bandyci, profesorowie wyrzucani z uczelni przez pryszczatych z Kołakowskim i Zimandem na czele. Zimand się tego przynajmniej wstydził i usiłował się " odświnić". Kołakowskiego kreowano na świeckiego świętego. Środowiska naprawdę prześladowane z trudem odzyskują głos. A ja jeszcze raz chcę wygłosić pochwałę zwykłych ludzi. To żeby się nie " świnić" jak nasi literaci i nawet nobliści, to żeby nie wstępować do partii, nie jeździć z bojówkami zetempowskimi na rozkułaczanie chłopów wymagało nie tyle odwagi co pogodzenia się z faktem, że zostanie się mierzwą historii, ze nikt nie wyda ci wierszy, że będziesz eliminowany z prac naukowych, że nie będziesz wyjeżdżać za granicę, że nie dostaniesz mieszkania pomimo wpłacenia pełnej sumy do spółdzielni przez kilkadziesiąt lat, a twoje mieszkanie przedwojenne zajmą komuchy. Tylko tyle i aż tyle. Gdyby jednak nie ci wszyscy pokorni, wdeptywani w ziemię ludzie bylibyśmy sowiecka republiką. To nie Kuroń, Michnik, Kołakowski i Zimand nas wyzwolili. Oni się żarli ze swoimi o nieswoje. Teraz chamy pogodzą się z żydami ( nadal terminologia Jedlickiego który był przecież duszą salonu) przeciwko nam.
  • @Iza 10:16:08
    Znam (dokładniej, to znałam - już nie żyją) ludzi, którym otóż nie dało się tego wmówić. Wmawianie to nie było wobec nich skuteczne. To co Ty słusznie zapisujesz w dniu dzisiejszym, oni mówili te 50 lat temu. I wcześniej. I później. Nikt ich nie słuchał. Wg mnie stąd właśnie wynikła tragedia i fakt, że dziś jesteśmy w d* a jeszcze grozi nam najazd.
    Trudno.
  • @bez kropki 10:38:13
    "Trudno uwierzyć, że ktokolwiek mógł sowiecki terror traktować jako realizację nowego wspaniałego świata, ale w sukurs przychodziło przeświadczenie o nieuchronności przemian."

    Punkt widzenia więzionych warszawskich akowców - dzieci stołecznej Sanacji i Endecji - a punkt widzenia tych tysięcy Leszków z "Daleko od szosy" z głębokiej prowincji były od siebie diametralnie różne.

    Polska prowincja nie zawsze wiedziała nawet o kazamatach UB i o tym, co tam się działo. Internetu nie było, prasa robiła za pana Boga.

    Dziś nawet ktoś tak krytyczny wobec obecnej rzeczywistości, jak ideolog Wojtas, daje się nabrać na spartański postulat "abortowania życia wadliwego genetycznie", hołdując kultowi jakości życia i standardu materialnego, który każdemu Polakowi kojarzy się z gwiazdkami z flagi UE (inna sprawa, czy słusznie).

    A przecież niemal suka podejmuje karmienie np. trzynożnego szczeniaka... i jeśli go odrzuca, to dopiero później. Najczęściej go nie zabija. Ot, może i porzuca, ale zostawia na wychowanie gospodarzom.
    A on chce przymusu abortowania.

    Więc nie dziwię się, że tamci uwierzyli w świetlaną przyszłość Sojuza.
    Człowiek w obliczu kompleksowej przemyślanej propagandy jest malutki, zarówno wtedy, jak i dziś.
  • @Iza 09:36:21
    A nie pomyślała Pani, że aktywność na nE tudzież drukowanie za pieniądze w "Gazecie Warszawskiej" zostaną przez nastepne pokolenia potraktowane jako akt zdrady?

    Że po dojściu do władzy Napoleona Jarosława udzielanie się przez Panią w proendeckich (chyba raczej nie propisowskich) mediach typu nE, traktowane będzie jako zdrada narodowa i klasyczny przykład rozłamowstwa?

    Że może po zasiądnięciu na tronie przez cara Kukiza tudzież Jajogłowego Ryszarda o nowoczesnej prozachodniej facjacie - nie potrafię wróżyć przyszłości z kart - Pani przemyślenia będą rozbierane na czynniki pierwsze jako klasyczny produkt niewyrugowanego postsanacyjnego zaprzaństwa (próby obalenia legalnej okrągłostołowej władzy w oparciu o kapitał zagraniczny?).

    Propaganda nie takie wolty uskuteczniać potrafi....

    Na romans z komuną dali nabrać się nawet tacy, jak Miłosz...
  • @IZA
    Nie myślała Pani, że za lat 50 w ogólnym mniemaniu każda inna postawa, niż krwawa walka z bronią w ręku z systemem komunistycznym, będzie uważana za zaprzaństwo?

    Że tylko wilki z NSZ będą godne nosić miano Polaków? A ci z AK, którzy się ujawniali w naiwności licząc na amnestię, potraktowani będą jako słabeusze?

    A jednostki, które żyły za komuny i tylko gadały o zmianie, mieliły bibułę i paliły skręty w akcie samouwielbienia, ale nie uczyniły niczego konkretnego (nie pozbawiły życia żadnego aparatczyka) i w efekcie swej bierności pozwoliły na Okrągły Stół (niektórzy twierdzą, że po męczeńskiej śmierci Jerzego Popiełuszki nie powinno być żadnego pertraktowania z komuną) będą uważane za mięczaków, podobnie jak dziś Żydzi traktują te bezwolne ofiary wiezione na rzeź i tylko wojowników z lewicowego Bundu i prawicowego ŻOB-u? Jako swą wstydliwą słabość?

    Nie ma jednej recepty... każdy musi odpowiadać za siebie.
    Każdy musi dokonywać własnych wyborów.
  • @maharaja 11:05:43
    Dziwna rzecz, bo w "mojej wsi" o kazamatach wiedzieli...
    Pewno z tego całokształtu wyprowadzili wnioski niezbyt pochlebne dla ówczesnej "elity".

    Ten obraz suki niezbyt mi pasuje do tematu, ale otwiera inne, nie mniej ważne.

    Czy, razem wziąwszy, powstaje tu wołanie o myślenie? Normalne, samodzielne myślenie?
  • @maharaja 11:14:46
    "Niewyrugowane postsanacyjne zaprzaństwo" mi się spodobało:). Takie zakrętaśne i elokwętne;). No i takie nowe;)) .
    Pozdrawiam
  • @maharaja
    Jest taki obiegowy pogląd, że historię piszą zwycięzcy. Nie jestem o tym do końca przekonana. Piszę prawdę, najczęściej piszę o sprawach, które znam z autopsji. Komuś może nie podobać się Warszawska Gazeta. Mi się podoba. Jeżeli przestanie mi się podobać- zniknę.
    Wyrosłam już z przejmowania się salonowymi standardami poprawności. Trudno też w to uwierzyć ale na salonach intelektualnych stolicy nikomu nie przeszkadzała stricte ubecka przeszłość natomiast fakt drukowania w PAX witany był gromkim " fuj". Żeby zrozumieć co się teraz dzieje trzeba - uważam- przerobić tę lekcję historii najnowszej. Co do Miłosza Pan się myli. Miłosz nie był aż tak głupi, żeby się nabrać. Był zwykłym koniunkturalistą. Zdolnym zresztą- ale to nie wszystko.
  • @maharaja 11:24:07
    "Każdy musi dokonywać własnych wyborów." No, ba! Byle tylko ów wybór był świadomy i rozumny. TO co? Koneczny do każdej biblioteki?
  • @bez kropki 11:34:13
    Dajmy niewyedukowanej części społeczeństwa prawo do życia w błogiej nieświadomości. Nie ma przymusu turystyki wysokogórskiej.

    Pewne rzeczy powinny być dostępne. Nie można światła trzymać w zamknięciu przed ludźmi.

    Ale niekoniecznie lampa naftowa ma być dostępna na pierwsze wyciągnięcie ręki, bo się instrukcja jej użytkowania zdezawuuje, jak bestsellery w tesco, po spadku z 49,99 na 9,99. Na to nie można pozwolić.

    Od zawsze jest tak, że najwięcej uczymy się błądząc i samodzielnie szukając światła (celu), a nie będąc prowadzonym przez kogoś.

    Jaki z tego płynie wniosek?

    Trza inwestować w mapy i nauczycieli posługiwania się kompasem.

    Natomiast droga na szczyt ma być wyborem każdego z nas.

    Niektórzy wybiorą karkołomną szybką diretissimę, inni będą wlec się ślimakiem, kilkakrotnie okalającym górę. Ktoś poleci lotnią, ktoś spróbuje zrobić podkop. Zobaczy się, co najlepsze.

    A większość i tak będzie rozkoszować się opisem zdobycia szczytu, sporządzonym przez innych... Wystarczy im świadomość, że ten szczyt istnieje i że nasi tam byli.

    Najcwańsi i tak będą na tym robić biznes, rozbijając na pierwszym lepszym obozowisku grillowisko i wmawiając reszcie, że ta pochyła łąka (byłe wysypisko śmieci), na której właśnie są, to najpiękniejsza górska połonina i że dalej iść nie warto, bo się wpadnie "w wilczą jamę". Co spotka się z powszechnym poklaskiem i zaowocuje wzrostem konsumpcji napojów średniowyskokowych i wzrostem zasobności obsługi lokalnej tojtojki.
  • @IBF
    Komunę właściwie ocenią dopiero wnukowie dzisiejszych trzydziestolatków.
  • @Iza 10:16:08
    Przeczytałem tę uwagę i następne komentarze.
    Napiszę więc wprost o co mi chodzi.
    Otóż napisała Pani o poszukiwaniu sojuszników. Pytanie do czego?
    Czy czuje się Pani tak jednoznacznie związana z polską i polskością, aby do odbudowy tej polskości szukać sojuszników?

    Nie odrzucam takiej opcji, ale koniecznym jest zdefiniowanie rozumienia polskości. Bo z samego faktu, że czuje się Pani Polką - nic nie wynika.
    Mało. Sama Pani opisywała swoje kontakty z tą "Opozycją", która okazała się dla przeciętnego Polaka gorszą od komuny.
    Czy jest to zatem powód, aby gromadzić wokół siebie nowych zwolenników polskości - przy uświadomieniu błędów jakie Pani środowisko zrobiło?

    Nie neguję Pani prawa do tego. Jednak stoję na stanowisku, że najpierw trzeba (wobec wskazanych zaszłości) zdefiniować, co się rozumie przez polskość i dopiero do niej dążyć.
    Pani środowisko jako pewna klasa, czy grupa, utraciło prawo do wyznaczania kierunku - właśnie z uwagi na błędy.
    Nie znaczy, że walory osobowe, ale jednostkowo rozumiane, mogą być wykorzystane w tej odbudowie polskości. Ale nie jako klasa.

    Obecnie jest to ważne, gdyż istnieje wyraźny dysonans między ND odwołującą się do Konstytucji 3 Maja i ludźmi, którzy dążą do odbudowy Rzeczypospolitej - jako idei współżycia.

    Stąd potrzeba wyjaśnienia i zdeklarowania swych wyborów.
  • @Krzysztof J. Wojtas 16:47:06
    Obstawiam, że do rozłamu między potencjalnymi zwolennikami polskości w duchu CP dojdzie przy pierwszej próbie ujęcia polskości w karby Słowa.

    Wolałbym to osobiście zostawić "między wierszami".
    Pewne rzeczy się wie....
  • @maharaja 19:24:11
    Niestety to "się wie" doprowadziło do władzy ekipę Michnika i akolitów.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

ULUBIENI AUTORZY

więcej