Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
355 postów 3547 komentarzy

.

Iza

Niekończąca się historia

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Własnymi ustami lud pracujący jadał kiełbasę zwyczajną– nic dziwnego, że podwyżki jej ceny obalały kolejne komunistyczne rządy.

 

 

Dwa obrazy wypożyczone przez Muzeum Narodowe do pałacu prezydenckiego zostały jak to się w Polsce mówi „ sprywatyzowane”. Jeden został sprzedany podczas aukcji w galerii Rempex.

To nic nowego. Dyrektor Lorentz też bardzo chętnie wypożyczał obrazy i meble do nowobogackich domów ustosunkowanych partyjników. Potem księga depozytów zaginęła, a cenne przedmioty pozostały w rękach komunistycznych notabli, którzy z prawdziwie sowieckim zapałem i wdziękiem gromadzili „trofiejne” antyki. Obrazy wypożyczane komuchom „na zeszyt” były uprzednio zrabowane w pałacach i dworach na rzecz ludu pracującego miast i wsi, który miał je odtąd kontemplować oczami swoich przedstawicieli. Tak jak pił koniak ustami swoich przedstawicieli. Własnymi ustami lud pracujący jadał kiełbasę zwyczajną– nic dziwnego, że podwyżki jej ceny obalały kolejne komunistyczne rządy.

Podkultura szabru kwitła w komunistycznych salonach. Zgodnie z leninowską zasadą: „ kradnij kradzione” dyrektor Lorentz pustoszył pomniejsze muzea na rzecz mającej powstać atrapy ( przepraszam rekonstrukcji) Zamku Warszawskiego. Rzadko który dyrektor małej placówki potrafił się temu przeciwstawić. Podziemia Muzeum Narodowego były pełne nadtłuczonych serwisów i połamanych mebli. Można by nimi wypełnić kilkadziesiąt zamków. Stały na podłodze potrącane przez nieuważnych pracowników, nieinwentaryzowane. A szaber kwitł. W Nieborowie, który dyrektor Lorentz zamienił w dom wczasowy ( przepraszam – dom pracy twórczej) dla komunistycznych notabli i sprzedajnych literatów zginęła kiedyś srebrna taca z herbowymi trąbami. Ciekawe czy osoba, która ją wyniosła chwaliła się nią swoim gościom jak sowiecki sołdat zdobycznymi zegarkami na ręku. A może taca miała dowodzić koligacji złodzieja. Podczas remontu klatki schodowej goście Nieborowa kradli również kafelki ze słynnej nieborowskiej manufaktury. Jeden z takich kafelków kupiłam w Desie za 60 złotych. Kierownik Desy zapewniał mnie, że to autentyczny delft a na następny dzień, gdy zorientował się, że nie zdołał mnie oszukać, po kafelkach nie zostało ani śladu.

Desy i ich udział w rabunku dzieł sztuki to osobna historia. Żerowały na spauperyzowanych niedobitkach ziemiaństwa wyprzedających resztki dawnej świetności na życie. Poza tym handlowały poniemieckimi starociami, które awansowały do rangi antyków, wyszabrowanymi albo legalnie kupionymi w OUL (Okręgowe Urzędy Likwidacyjne) na tak zwanych ziemiach odzyskanych. Wielu pracowników Desy przemycało dzieła sztuki za granicę oraz handlowało złotem. Trzeba sobie uświadomić, że te antyki i obrazy zostały przedtem komuś ukradzione ( przepraszam – znacjonalizowane). Prawdziwi właściciele obrazów i starodruków za najmniejszą próbę wywiezienia ich za granicę dostawali spore wyroki. Tak została potraktowana Radziwiłłówna za próbę wywiezienia na zachód własnej filiżanki przechowanej dla niej przez życzliwych mieszkańców wsi Nieborów.

Jedną z najbardziej znanych postaci w handlu antykami był niejaki Tomasz Mętlewicz.

Grabież narodowego dziedzictwa kultury przez oskarżonych była większa niż dokonana przez III Rzeszę”- powiedział prokurator Radomski, odczytując akt oskarżeniaw jego sprawie.

To chyba przesada, miałam jednak nieprzyjemność przyglądać się panu Tomaszowi Mętlewiczowi z bliska. Otóż wszedł on w posiadanie parteru rodzinnego domu na rogu Odyńca i Czeczota w Warszawie gdzie mieszkałam. Państwo Mętlewiczowie zajmowali się rzekomo szyciem krawatów. W piwnicy naszego domu stała nigdy nie używana maszyna do szycia z wdzięcznie zawieszonym niedokończonym krawatem.

Gdy państwo Metlewiczowie urządzali raut samochody komunistycznych notabli blokowały całą ulicę Odyńca. Bardzo często bywał u nich Eugeniusz Szyr. Widziałam na własne oczy, (a nawet zrobiłam na pamiątkę zdjęcie) obu panów niosących pod połami płaszczy żydowskie menory. Być może legalnie kupione- nie wiem. Mętlewicz wyłożył sobie zjazd do garażu macewami czyli żydowskimi płytami nagrobnymi. Po wściekłej awanturze jaką zrobił mu za to mój ojciec przewrócił płyty na druga stronę, tak że opony nie trafiały bezpośrednio na nazwiska zmarłych.

Tomasz Mętlewicz był bratem Witolda Mętlewicza prowadzącego antykwariat,w którym zaopatrywalisię „wszyscy”-odambasadora USAdoministra bezpieczeństwa publicznego.Głównym źródłemichdochodów byłjednakprzemyt dolarów i wysyłka na Zachód ocalałych po wojnie cennych dzieł sztuki.Po ucieczce za granicę Tomasz miał antykwariat w Wiedniu. Antykwariat prowadził równieżjego wspólnikCzesław Bednarczyk. W1969 r. w artykule „Sztuka bez granic”w tygodniku „Polityka” reprodukowano numer czasopismaantykwarycznego „Weltkunst”,w którym Bednarczyk zamieścił ogłoszenie o wyprzedaży w jego wiedeńskim antykwariacie 90 obrazów polskich mistrzów z XIX i początku XX w. Były to płótna: Leona Wyczółkowskiego, Alfreda Wierusza-Kowalskiego, Juliusza i Wojciecha Kossaków, Aleksandra Gierymskiego, Jana Matejki, Artura Grottgera, Józefa Chełmońskiego, Józefa Mehoffera.Bednarczyk byłprzed wyjazdemrzeczoznawcą dzieł sztuki w państwowym komisie z antykami przy ulicy Marszałkowskiej, podlegał mu też antykwariat na rogu Brackiej i placu Trzech Krzyży, gdzie pracowałTomaszMętlewicz.

Bednarczyk zasłynął wywiezieniem za granicę części sławnego serwisu łabędziego, wykonanego w 1737 r. w manufakturze miśnieńskiej w jednym egzemplarzu dla królewskiego ministra Bruhla. Państwo Mętlewicze uprzedzeni przez życzliwych o toczącej się przeciwko nim sprawie opuścili kraj. Jednak nikt nie zajął na poczet długów wobec skarbu państwa ich mieszkania przy ulicy Odyńca.

Nie słyszałam również żeby znacjonalizowane a potem „sprywatyzowane” dzieła sztuki wracały do właścicieli. Podobnie jest z nieruchomościami. Częściej podlegają one „prywatyzacji” niż reprywatyzacji, a księgi wieczyste giną równie łatwo jak księgi depozytów. Reprywatyzacją nieruchomości zajmuje się zięć Eugeniusza Szyra Marcin Święcicki. To nie kończąca się historia.

Tekst drukowany w Warszawskiej Gazecie

KOMENTARZE

  • A teraz lud już w ogóle kiełbasy nie je
    a koniaki spijają nie tylko jego przedstawiciele, ale i cała masa hochsztaplerów i roboli w ameryckich kolonialnych firmach.

    Żadnych strajków i protestów już teraz nie ma, bo społeczeństwo walczy na kły i pazury o przeżycie między sobą, zamiast patrzyć władzy na ręce. A nawet jak ktoś się skrzyknie, aby wyjść na ulicę, to tak wzmocniono policję, że w try miga ich rozgonią, spałują i zastrzelą.

    Takie zagajenie proponuję do Pani Notki, zamiast tego, co Pani napisała i pasuje jak kwiatek do kożucha i do notki, i do rzeczywistości.
  • @interesariusz zPL
    Moja notka dotyczy rabunku dzieł sztuki. Temat aktualny przed laty i jak się okazuje obecnie też. Uwaga na temat kiełbasy była skierowana przeciwko samozwańczym przedstawicielom tego ludu, którzy w jego imieniu rabowali dzieła sztuki i nie tylko dzieła sztuki, a lud nic z tego nie miał.
    Niech Pan nie przesadza z tą kiełbasą wspłcześnie. Teraz lud kupuje tanio kiełbasę w sklepach reklamowanych przez miłościwie nam panującą panią premier , a nawet karkówkę na grilla i dlatego nie ma czasu chodzić na wybory. Współczesna bieda polega na braku perspektyw a nie na braku taniej kiełbasy. Tej jest pod dostatkiem - w tym wyborczej.
  • @Iza 12:23:08
    Droga Pani,

    w muzeum państwowym we Wrocławiu wisiał bryt panoramy racławickiej z Kościuszką, pewnie od lat 60-tych, i można go było od czasu do czasu podziwiać,

    dbano o zabytki sztuki, dbano o cenne pałace,

    nie dbano o wszystkie pałace, i słusznie, ich utrzymanie jest zbyt kosztowne i możliwe tylko w kapitalizmie,

    złodzieje trafiają się wszędzie, i socjalizm złodziejstwa nie wyeliminował, chociaż za socjalizmu nie kradziono torów kolejowych i wszystkiego, co się rusza,

    a teraz? aby ocalić parę szwabskich cegieł w moście, który należało wysadzić, remontowano go za krocie dwa lata, blokując przejazd przez wrocław, a po remoncie też do niczego się nie nadaje. O przepraszam, utrudnia przejazd, i może o to chodzi. Lud ma się przesiąść na rowery.
  • @ Iza
    ...chyba w tematyce :)))pozdrawiam

    https://www.youtube.com/watch?v=Uq2MDRh8gi4
  • @Iza 12:23:08
    Szanowna Pani Izo, straszne jest to co Pani opisuje, bo sprawa dotyczy rabunku najgorszego a mianowicie na polskiej kulturze narodowej.
    Jak wiemy, ten rabunek nie skończył się i ostatnio dowiedzieliśmy się (i... siedzimy cicho) o sprzedaży zasobów Polskich Nagrań w obce zagraniczne ręce za kwotę... 8,1mln zł:
    https://marucha.wordpress.com/2015/03/17/polskie-nagrania-za-81-mln-zl/
    Zastanawiam się jednak, gdzie My Polacy popełniliśmy jakiś błąd, że tak boleśnie jesteśmy doświadczani?
    Zachęcam także do takich przemyśleń?
    Pozdrawiam
  • Zdobycz wojenna
    Jest okoliczność łagodząca dla tych wszystkich złodziei zabytków. Otóż oni wszyscy są przekonani, że okupują Polskę i że wszelkie dobra należą im się jako zdobycz wojenna. Za Stalina, każden kacap czerwonoarmista gwałcił kobiety i kradł im potem, albo nawet i w trakcie, zegarek. Bo to też zdobyczne dobra były, podług ruskiego, kałmuckiego sumienia. Obecna władzuchna, od dziesięcioleci Ojczyznę naszą ukochaną okupująca, na bagnetach siedzi i czym prędzej nakraść i uwłaszczyć się chce. Kradną, bo nie nasi, i nie u siebie są.

    My tutaj, na jednostce, prawo do wojennej zdobyczy respektujemy. To jest prawo ponadcywilizacyjne, naturalne. Mój kapral-konfident, jak na misji był i szmatogłowy motłoch pacyfikować pomagał, to też sobie wiela dobra przywiózł, inne chłopaki też sporo sobie w Azji nabrali. Największym popytem cieszyły się takie derki ręcznie zdobione, z kurdybanu, niektóre ponoć kilkaset lat liczące. Koziojebcy takimi derkami wielbłądy i swoje kobity okrywają, im berdziej zdobna skóra, tym cenniejsza własność nią okryta. Kapral mój, konfident, w swej tojocie Aigo dwie takie pìękne dery posiada, dla kierwocy i dla pasażera, z pięćset lat podobno liczą sobie zabytki owe. Ale to na przykład nie grzech, bo do zdobyczy wojennej żołnierz prawo ma. Sobieski arrasy też sobie od turackich przywiózł. Tak, że jest dla sitwy Polskę okupującą okolicznoś łagodząca. Gdy się ich wieszać bédzie, co już daj Bóg szybko nastąpi, to nie za te stare graty.
  • @Pan podporucznik 14:39:14
    Jak zwykle, niezwykle Pana podporucznika podziwiam :-)

    Dla Pani Izabeli serdeczne ukłony.

    Z poważaniem

    nonscolar
  • @Jan Paweł
    Sprzedanie Polskich Nagrań to więcej niż zbrodnia, to jest błąd. Zostaną rozproszone, przetracone. A mają wielką wartość wymierną, nawet finansową.
  • @trybeus
    Dlatego tytuł- "niekończąca się historia". Pozdrawiam serdecznie.
  • @Pan podporucznik
    Szanowny Panie Poruczniku, cena słoneczników Van Gogha w dniu sprzedaży ( 1987 rok) wynosiła 40 milionów $, aktualna to 84mln$. Widać, że inwestowanie w dzieła sztuki to dobry interes. Również kradzież dzieł sztuki. Mogłabym podać obecne ceny płócien wywiezionych przez gang antykwariuszy, ale po co? Zostały bezpowrotnie utracone.To nie są bezwartościowe starocie.
  • @nonscolar
    Ja też serdecznie pozdrawiam
  • @Autor
    Mętlewicz spichnął się zdyplomatą z ambasady brazylijskiej i na znakach CD wywozili do Wiednia złoto. Ponoć resory aż uginały się, ale znaki CD zabezpieczały przed celnikami.
    Taka robota Metlewicza musiała być widoczna, ale współpraca z wywiadem zapewniała mu ochronę. Ponoć wywieziono z Polski 16 ton złota.
    Ciekawe, że Mętlewicz wpadł na początku rządów Gierka, co może świadczyć iż odcięto od cyca pewnych bonzów partyjnych, a z kolei pod koniec jego rządów był wybuch w Rotundzie. To mogło być następstwem procesu Mętlewicza i tuszowaniem nielegalnych operacji walutowych związanych z wyprowadzaniem dewiz z Polski np. do Szwajcarii. W to mogli być zamieszani ludzie z ekipy Gierka.
  • @Pan podporucznik 14:39:14
    Arrasy produkowano wyłącznie w mieście Arras. Waść kobierce masz na myśli. Z takim celowaniem słowami to przy prawdziwym strzelaniu miasteczko waści obok strzelnicy ewakuowano

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

ULUBIENI AUTORZY

więcej