Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
355 postów 3548 komentarzy

.

Iza

Forma i treść

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Opowieść o wieży Babel jest wyrazem tęsknoty do mitycznych czasów wspólnego języka, czasów mitycznej harmonii ludzkości.

 

Byłam wtedy rezolutną, dwunastoletnią dziewczynką. W trakcie dyskusji o katastrofach morskich, moja ciocia z rozmarzeniem oświadczyła, że orkiestra na Titanicu pokazała prawdziwą klasę grając  w muszkach i frakach do końca, do chwili zatonięcia statku.  Złość odebrała mi mowę. Wydusiłam, że zdarłabym im te fraki i kopniakami popędziła do roboty. Przecież jak wiadomo nie wszystkie szalupy zostały spuszczone i można było uratować większą liczbę pasażerów.

Ciocia opowiedziała się po stronie formy- ja po stronie treści. Ewidentny przerost formy, ciocia odebrała jako przejaw ludzkiej godności- ja jako przejaw ludzkiej głupoty.

 

Wiele lat później wybrałam się ze stajennym  dżokejem, Józiem. do eleganckiego tatersalu w Radości.  Józio miał wyjątkowy talent jeździecki. Nie tylko wygrywał wyścigi, ale przede wszystkim siedział na koniu jak przyrośnięty  i niejeden koński awanturnik srodze się zawiódł, próbując go zwalić.

Instruktorowi jeździeckiemu w Radości nie podobał się oczywiście nasz „ sedesowy” dosiad  i postanowił nam ten dosiad poprawić. Nie przyznaliśmy się, że jesteśmy profesjonalistami, bo bynajmniej na takich nie wyglądaliśmy. W tenisówkach i dresach-  wśród jeźdźców w eleganckich butach i bryczesach.

Na pierwszy ogień poszedł Józio. Został posadzony na lonży, na oklep, bez wodzy , a instruktor pogonił konia galopem. Gdy przekonał się, że Józio siedzi jak przyrośnięty   (zapewne myślał, że spadnie po dwóch okrążeniach ) poczerwieniał ze złości i zupełnie nieprofesjonalnie, łojąc konia po brzuchu batem, chciał go sprowokować do zrzucenia jeźdźca. Józio galopował na brykającym wściekle koniu zaśmiewając się do łez. Wyglądał jak centaur.

 „Gdyby ten koń postał trzy dni, pan by na nim nie usiedział”- powiedział instruktor nie dając za wygraną. „Gdyby ten koń stał trzy lata też bym na nim usiedział, ale ty durniu na pewno nie”- mało elegancko odpalił Józio.

Ta scena została mi w pamięci, bo jest klasycznym przykładem zwycięstwa treści nad formą. Za jeździeckim strojem instruktora nie kryło się nic. Ten strój był pustym symbolem. Józio, prosty chłopak był i jest jeździeckim mistrzem.

 

Ja też miałam w podobnej sytuacji swoją małą schadenfreude . Hodująca  pod Warszawą konie koleżanka nabyła młodą, dość pokraczną, klacz nieokreślonej rasy, która nazywała się Ilonka i była uparta jak osioł. Gdy pierwszy raz widziałam ją w akcji, wnosiła swoją panią galopem do stajni, nie reagując na wodze i inne pomoce. Wsiadłam wtedy na nią w długiej spódnicy i w drewniakach ( byłam tylko z wizytą) i bez przeszkód wyjechałam w tym stroju na łąki. Nawet nie machnęła uchem. Odtąd jeździłam na niej w teren. Zawarłam z nią po prostu pakt o nieagresji. Wiedziałam, że- jak ja- nie lubi przymusu i – nazwijmy to – przedkłada treść nad formę. Nie próbowałam jej zbierać, ganaszować jej łba, czy popychać łydkami, bo tego nie znosiła. Chodziła rozciągnięta, jak chciała.

Pewnego dnia gość koleżanki, słynny jeździec major S, niezwykle nadęty typ, postanowił osobiście pokazać mi jak należy prawidłowo zebrać konia. Chętnie na to przystałam, bo dobrze wiedziałam co się stanie. Major nie zdążył usiąść w siodle, gdy już leżał na ziemi. Próbował kilka razy z tym samym skutkiem. Ta poczciwa, kłapoucha kobyłka potrafiła urządzić niezłe rodeo.

Powiedziałam kwaśno: „Widzę, że nic z tego nie będzie” , wsiadłam bez przeszkód na Ilonkę i ku radości gawiedzi wyjechałam z podwórza, manifestacyjnie trzymając wodze w zagięciu łokcia  i poprawiając oburącz wyimaginowaną coiffure.

 „Pani kompletnie znarowiła konia”- wrzeszczał za mną siny z wściekłości major.

„ Szanowny pan po prostu nie bardzo umie jeździć” – odparłam z miną westernowego zabijaki i zasalutowałam mu na pożegnanie jednym palcem.

Muszę gwoli uczciwości przyznać, że rację miał oczywiście major. Niczego od Ilonki  nie wymagając, zrobiłam z niej konia jednego jeźdźca, co jest niedopuszczalne. Dla widzów obraz był jednak jednoznaczny. Źle ubrana, niedbale siedząca na koniu kobieta poradziła sobie z koniem, z którym nie poradził sobie znany jeździec, elegancki,  butny facet w białych bryczesach.

 

Wspólnym mianownikiem podobnych niezliczonych historii jest zwycięstwo treści nad formą.

 

Mieści się w tym wyczyn Jozefa Uznańskiego, który na oczach zdumionych gestapowców i strzelców alpejskich skoczył na nartach z kolejki na Kasprowy Wierch do niezwykle stromego Żlebu po Palcem i zjechał tym żlebem uciekając w ten sposób Niemcom. Jeden z nich napisał we wspomnieniach, że gdyby nie widział tego na własne oczy , nigdy by w to nie uwierzył.

 

Mieszczą się międzynarodowe sukcesy należącego do Adama Królikiewicza słynnego konia Picadora. Był to koń pociągowy, nierasowy, brzydki. Większość końskich „ rasistów” nie dałaby za niego złamanego grosza.  Zupełnie przypadkowo major Królikiewicz odkrył, że Picador jest wyjątkowo skoczny. Zdobył na nim brązowy medal podczas igrzysk olimpijskich w Paryżu w 1924 roku. Królikiewicz był twórcą tak zwanej „ naturalnej szkoły jazdy”. Ten wybitny jeździec opowiadał się po stronie treści czyli umiejętności jeździeckich w konfrontacji z formą czyli strojem, dosiadem, wyglądem konia i jego rasowością.

 

Przeciwstawieniem treści i formy żywi się nieodmiennie literatura i film. Kopciuszek, Konik Garbusek, Romeo i Julia oraz Trędowata to opowieści o zwycięstwie treści nad formą, o wartościach, które są niezależne od stroju i pochodzenia.

A  jeżeli mi ktoś powie, że oglądając film, nie identyfikował się z Crocodile Dundee w jego konfrontacji z różnymi nadętymi white collars, od których ten prostoduszny łowca krokodyli był lepszy nie tylko w buszu, lecz również na ich własnym terenie, w Nowym Yorku, przykro mi – ale nie uwierzę.

 

Harmonia treści i formy to nieosiągalny ideał. W ich nieuchronnej konfrontacji opowiadam się zawsze po stronie treści. Wolę gdy za „ rubasznym czerepem” kryje się wspaniałe wnętrze niż gdy gorset formy przykrywa szpetotę czy wręcz zgniliznę.

 

Forma jest godnością rodzaju ludzkiego – tak powiedział Settembrini w Czarodziejskiej Górze.

Cassirer posunął się jeszcze dalej twierdząc (w Philosophie der symbolischen Formen), że jedyną rzeczywistością człowieka jest kultura, a formy symboliczne- w tym język-  są jedynym sposobem uczestnictwa w tej kulturze. Zdolność myślenia symbolicznego wyróżnia nas od zwierząt, które też komunikują się i przeżywają emocje, ale nie są zdolne do tworzenia symboli.

Inaczej mówiąc- cierpienie, przyjemność, rywalizacja, satysfakcja ze zwycięstwa, to uczucia znane również zwierzętom. Zwierzęta nie potrafią wyrazić ich jednak w symbolicznej formie.

 

Dress code czyli zbiór zasad ubierania się, jest językiem, w którym jak twierdzą ludzie przywiązani do form, można wyrazić  coś bardzo ważnego. Zapytam zatem co ważnego chcieli nam powiedzieć swym strojem Matka Teresa i Gandhi? Chyba to, że go całkowicie lekceważą, bo ich jedyną  misją jest działanie dla bliźnich.

Dress code pozornie służy do wzajemnego rozpoznawania się ludzi, czyli do ich zbliżenia. Tak naprawdę służy  do rozpoznawania ich pozycji w społecznej stratyfikacji, czyli do ich dzielenia.

 

Filozofia języka mody  napotyka na ten sam dylemat jaki odnajdujemy przy badaniu każdej formy symbolicznej i każdego języka.  Jest nim pewna nieusuwalna antynomia. Zadaniem form symbolicznych jest jednoczenie ludzi., ale żadna nie może doprowadzić do ich jednoczenia bez dzielenia. Bez mowy nie byłoby ludzkiej wspólnoty, ale mowa jest przecież różnorodna.

 

Opowieść o wieży Babel jest wyrazem tęsknoty do mitycznych czasów wspólnego języka, do czasów mitycznej harmonii ludzkości.

KOMENTARZE

  • @Iza
    Świetna rozprawka. Ale niektóre nasze panie się nie zgodzą ;)
  • @jazgdyni
    Wiem, że się nie zgodzą, ale cóż szkodzi podyskutować. Należy się to nam, dyletantom jak psu buda. :)
  • BŁĄD !!!!
    Twój opis jest zbyt jednostronny !!!

    1. Orkiestra na Titaniku swoja grą spowodowała, że nie wybuchła panika. Szalup i tak było za mało i 2/3 ludzi musiało zginąć ...
    (oczywiście można snuć dywagacje "co by było,gdyby było", ale w tym przypadku ich gra nie była tylko "formą", lecz również (a może przede wszystkim) TREŚCIĄ ...

    2. Sprawa formy w relacjach międzyludzkich (HIERARCHIA !!!) wbrew pozorom jest BARDZO WAŻNA !!! Jeżeli na każdym spotkaniu sztabu generalnego żołnierze przez kilka godzin musieliby ustalać hierarchię, czasem dając sobie po pysku, to nic by z takiego wojska nie było ...

    Tak więc w przypadku ustalania hierarchii nie chodzi o "dzielenie społeczeństwa" (jak to naiwnie określiłaś), lecz o BARDZO PRAKTYCZNY PODZIAŁ RÓL !!!

    Kobiety noszą suknie i długie włosy i w razie bijatyki mówią tym strojem i wyglądem: "ja się nie biję ! I nie bijcie mnie !". Dzięki temu faceci się pobiją, ale kobiety nie zostaną poturbowane ...

    Ważna uwaga: z kolei coś, co jest uznawana za odpowiednik pobicia wśród mężczyzn, czyli gwałt z punktu widzenia ewolucyjnego nie jest czymś złym ! Więc nie ma powodu (ewolucyjnego), aby kobieta wykształciła w sobie chęć zamaskowania swojej kobiecości w celu jego uniknięcia.

    Tak więc forma jest NIEZWYKLE WAŻNA i zupełnie błędnie ja interpretujesz jako coś "dzielącego" ludzi. Mówisz po prostu jak typowa lewaczka-socjalistka marząca o jakiejś "równości".

    Tymczasem z perspektywy męskiej życie to DZIAŁANIE, a nie jakaś idiotyczna "równość". A działanie wymaga SPRAWNOŚCI, a sprawność wymaga HIERARCHII ...

    I lepszy jest dowódca głupek, ale mający posłuch natychmiastowy, niż dowódca-elegant, podejmujący się filozoficznych dyskusji z żołnierzami na temat tego, czy tym razem on, czy może ktoś inny powinien wydać rozkaz ...
  • @Ultima Thule
    To nie ja to Cassirer jest taki naiwny. Żeby z nim dyskutować wypadałoby coś przeczytać. Jeżeli się mylę co do lektur - to przepraszam. Nie jestem lewaczką (tfu- skuś baba na dziada), lecz indywidualistką.
  • @Ultima Thule
    Po doświadczeniach dwóch totalitaryzmów to Ty chyba jesteś trochę naiwny. Pamiętaj, że pochodzę z kresów. Kobietom w długich sukniach rezuny wołały urżnąć pierś i rozpłatać brzuch- niż je zgwałcić. Ratowały się te, które miały dość rozumu, żeby się przebrać za chłopkę i jeszcze wcierały sobie brud za paznokcie. Pomyliła Ci się rzeczywistość z turniejem rycerskim albo grą komputerową.
  • @Ultima Thule
    Jest coś takiego jak hierarchia naturalna. Na jachcie i w górach słucham zawsze kapitana i przewodnika. Powiedziałabym- prawie zawsze. Zdarzyło mi się w czasie kursu narciarstwa wysokogórskiego w 5 Stawach, że starszy przewodnik trzeci raz okrążał z grupą, w nocy i w absolutnej mgle kociołek Swistówki podczas powrotu z Moka do 5-u. Powiedziałam mu o tym dyskretnie i odpowiedział:" prowadź, ja już nie mogę". Nie wiem jak by się to skończyło gdybym zachowała hierarchię.
  • @Iza 09:00:00
    BZDURY ....

    1. Jakie ma znaczenie, KTO coś mówi ? Ja oceniam CO zostało napisane w twoim artykule.

    Nie interesuje mnie kto napisał: "2+2=trzy i pół" - ja tylko zauważam BŁĄD i go BEZLITOŚNIE WSKAZUJĘ ...

    2. Oczywiście, że kobiety są też zabijane. Ale ja pisze o TYPOWYCH sytuacjach, które wpływają na to, jacy jako ludzie jesteśmy, a ty wyciągasz jakieś kontr-przykłady, które przecież zawsze się znajdą ...

    Zauważyłem zresztą że typowo kobiecym błędem w dyskusji jest kazuistyka, czyli przykładowo:
    ktoś mówi, że Azjaci są przeciętnie niżsi, niż Europejczycy, a ktoś wtedy wstaje i woła: "a waśnie ze nieplawda, bo widziałem chincyka, któren był baaaaardzo wysoki !"

    No i dyskutuj tu z takim ... nie rozumie bałwan, co to znaczy "STATYSTYCZNIE NIŻSI" ...

    I tak samo jest z tobą. Ja pisze o pewnych zasadach i odnoszę je do całej historii ludzkości (kilka milionów lat), a ty wyskakujesz tutaj z jakimś idiotycznym przykładem, dając tym samym dowód, że nie potrafisz prowadzić SPÓJNEJ LOGICZNIE DYSKUSJI, tylko uprawiasz BEŁKOT ...

    Powtórzę więc jeszcze raz dobitnie:
    w toku ewolucji kobiety nie wykształciły w sobie systemów obronnych przed gwałtami, gdyż gwałt w sensie ewolucyjnym dla gatunku nie jest czymś złym, tylko czymś dobrym ... (interes gatunkowy jest SPRZECZNY z interesem osobniczym, dlatego mężczyźni giną na wojnach, a kobiety są gwałcone)

    A to, co robili jacyś zwyrodnialcy (którzy zabijali też dzieci i starców) nie ma w tej sprawie KOMPLETNIE ŻADNEGO ZNACZENIA ...

    W sumie taki sam sens byłby, gdybyś użyła w odpowiedzi na mój tekst argumentu, że "ale wróbelek tym różni się, że ma jedną nóżkę bardziej" ...

    To zdanie ma TAKI SAM SENS, jak twoja wypowiedź ...
  • @Ultima Thule
    Mój drogi. W matematyce i logice jest tak je jeden kontrprzykład obala tezę. To Tobie się tylko wydaje, że jesteś logiczny. A poza tym proszę cię o zmianę tonu. Chyba, że uważasz mnie za mężczyznę. :););)
  • @Iza 09:08:52
    i znowu BREDNIA !!!

    Nie rozumiesz ZASAD LOGICZNEGO DYSKUTOWANIA !!!

    Znowu ta przeklęta KAZUISTYKA !!!

    Co to ma do rzeczy !!!

    Miliony razy zdarzają się sytuacje, że ktoś spoza hierarchii przejmuje rolę tej hierarchii !!! Ale to nadal nie ma NIC DO RZECZY !!!

    Mówisz tak:
    - dzięki temu, że została zburzona hierarchia, wycieczka ocalała

    Oznacza to, że powiedzmy uratowano życie 10 osób.

    I teraz sobie wyobraź, że jakiś DEBIL dowiaduje się o tym i postanawia ZLIKWIDOWAĆ hierarchię w społeczeństwie !!! (na podstawie wydarzeń z twojej wycieczki).

    W efekcie ginie rocznie milion ludzi, bo taka byłaby cena tego DEBILNEGO kroku w samej tylko Polsce.

    Ale ty byś się cieszyła, że 10 osób przeżyło ...

    Powtarzam jeszcze raz:
    SKOŃCZ Z KAZUISTYCZNYM PODEJŚCIEM DO DYSKUTOWANIA !!!

    ... tak niestety dyskutuje i myśli większość kobiet, co jest głównym powodem tego, że w dyskusjach kobiet z mężczyznami trudno jest dojść do porozumienia ...

    W dawnych czasach na szczęście nie było to problemem (dzięki temu przetrwaliśmy jako gatunek), bo w razie problemu mężczyzna podejmował ostateczną decyzję, a kobieta nie miała nic do gadania w sytuacjach zagrożenia, gdy wymagane było DZIAŁANIE ...

    Taki podział ról spowodował, że wśród mężczyzn wykształciła się umiejętność analitycznego myślenia pod kątem SKUTECZNOŚCI, a kobiety, siedząc przy dzieciach nie miały takich dylematów, a ich problemy pozwalały rozwijać własnie KAZUISTYCZNY SYSTEM DYSKUTOWANIA ... ("a wiesz, że ona to zrobiła 'to albo tamto' !", "a nie mówiłam ci, że oni poszli tam i robili to ?" itp. itd.)

    Tak sobie siedziały kobiety przy ognisku czekając na mężczyzn i bawiąc dzieci, a ta ich paplanina i tak nie miała większego znaczenia dla przetrwania gatunku ...

    Natomiast w tym samym czasie mężczyźni polując lub walcząc z wrogiem musieli być MAKSYMALNIE skoncentrowani, MAKSYMALNIE konkretni i MAKSYMALNIE zhierarchizowani ... żeby w trakcie walki wystarczył ułamek sekundy do podjęcia decyzji ...
  • @Iza 09:19:06
    no przecież moje wypowiedzi pokazują dobitnie, że traktuję cię jako kobietę !!!

    O tym przecież piszę, że dyskutujesz, jak kobieta ...

    Co do kwestii dowodu w matematyce:

    Jeżeli bym twierdził, że każda liczba z ciągu a + a*2 + a*3 ... jest parzysta, to gdybyś mi wykazała, że choć jedna nie jest, to oczywiście przyznał bym ci rację.

    Ale jeżeli ja twierdzę, że hierarchia jest WAŻNA i POZYTYWNA (a nie, że ZAWSZE jest ważna), to nie jesteś w stanie tego zanegować na podobnej zasadzie, jak dowodu matematycznego.
    Musiałabyś mi wykazać, że LIKWIDACJA hierarchii PER SALDO dałaby LEPSZY EFEKT, niż istnienie hierarchii ...

    A to jest OCZYWISTĄ BZDURĄ. Chociaż ...może masz ochotę na ten temat podyskutować ?

    Tylko musiałabyś podać LOGICZNE ARGUMENTY ...

    No więc jak ?

    Czy hierarchia PER SALDO jest dobra, czy lepiej (PER SALDO) byłoby ją ZLIKWIDOWAĆ ?

    (i BEZ KAZUISTYKI !!!)
  • @Ultima Thule 09:26:13
    tak na marginesie:

    ja analizuję problem przy pomocy równań i posługuję się w myślach SYMBOLIKĄ.

    Ty z kolei jesteś na poziomie dodawania jabłek lub gruszek. I jeżeli ktoś ci zamieni w równaniu jabłka na gruszki, to już nie wiesz, jak to równanie rozwiązać, "bo przecież myśmy brali tylko dodawanie na jabłkach, a na gruszkach jeszcze nie ..."

    To typowy problem z kazuistami ...
  • @Ultima Thule 09:20:44
    i jedna bardzo ważna uwaga: w sumie, to nie chciałbym, aby kobiety przyjęły męski sposób dyskutowania ...

    Może lepiej niech zostanie po staremu ?
  • Zbuntowana Dziedziczka :-)
    Przepadam za Pani tekstami niezależnie od formy i treści.
  • @Marek1taki 09:37:26
    a za moimi ???
  • @Ultima Thule 09:20:44
    Uprawiasz natrętny paralogizm i widzę kłopoty z semantyką.
  • @Ultima Thule
    Sam sobie przeczysz. Najpierw piszesz, że nieważne kto mówi, ważne co zostało powiedziane. Czyli nie szanujesz hierarchii naukowej. A potem żądasz przyznania, że hierarchia jest najważniejsza.Wybacz ale kryjesz si ę za pseudonimem i nie mogę sprawdzić Twego indeksu Hirscha ( h- Jndex, żeby było bardziej hierarchicznie). W środowisku naukowym nie dyskutuje się z osobami o nieokreślonym indeksie Hirscha. Przecież najważniejsza jest hierarchia, a nie poglądy czy fakty.
    A tak poważnie. Odpowiem osobnym tekstem. Ale się wkurzysz:):):)
  • @Marek 1 taki
    Uprzejmie dziękuję. Gdyby Pan mi wskazał usterki treści i formy, miałabym nad czym popracować. Zabrzmiało to jak jakieś dąsy, a ja naprawdę poważnie. Bardzo wiele się dowiedziałam od moich komentatorów. Dawniej - kiedy nie było internetu- nie miałam ( na przykład w pracy) kogo zapytać o rzeczy, których nie wiedziałam i nie mogłam ustalić. Pozdrawiam.
  • @Iza 09:00:00 oraz 8: 52
    Na szczęście udało Ci się poprawić moje wzrastające ciśnienie.
    Rozbroiłaś mnie tezą o przenikaniu bajkowego świata gier komputerowych
    do ideologii liberalnej (do bólu).
    Z własnego doświadczenia:
    Niskiej rangi dowódca głupek mający posłuch natychmiastowy został
    stratowany przez własną tyralierę w trzcinach. (Dziwnów 1974).
    SPRAWNOŚĆ na jachcie wymaga kompetencji i synchronizacji.
    Kapitan synchronizuje działania załogi która wie co robi ( dochodzi do kei);
    apodyktycznemu, niezrozumianemu przez załogę zwykle zabraknie kilku metrów i sekund na wydanie (z wysokości majestatu) niezbędnych komend.
  • @cyborg59
    Hierarchia nie poparta autorytetem daje takie rezultaty. Ja nie twierdzę, że na jachcie można demokratycznie głosować jaki manewr wykonać. Podobnie nie da się demokratycznie wyłonić pilota samolotu spośród pasażerów. ( przykład JKM) Chodziło mi raczej o formy, które nie zawsze są adekwatne do treści. A hierarchia w wojsku? Na Wale Pomorskim posyłano bezmyślnie ludzi na śmierć. Może jakiś historyk wojskowości- siedząc w fotelu przy kawie- powie, że miało to głęboki sens? Znałam człowieka, który stamtąd zdezerterował. Dawno nie żyje, ale miał rację.
  • @cyborg59 10:24:58
    CYBORG !!!! Ja nie twierdzę, że dowódca z autorytetem, ale głupek jest lepszy, od dowódcy z autorytetem i mądrego !!!

    Ja twierdzę, że lepszy głupek, ale z autorytetem, niż filozof bez autorytetu.

    Oficerowie liniowi w czasie wojny to nie były jakieś wyżyny intelektu ...
    Ale tacy wygrywali bitwy ...
  • @Ultima Thule 09:11:20 i wszyskie wypowiedzi po tej godz.
    Przekraczasz znacznie granice chamstwa !
    Tylko dlatego że uważam iż mogę pozostawić Izie przyjemność oćwiczenia
    Ciebie, nie naciskam jeszcze klawisza 'nadużycie'.
  • @Iza 10:38:08
    1. Gdyby ZSRR nie zastosował drakońskich metod zastraszania własnych żołnierzy, to wojnę wygrałby Hitler ...

    w tym przypadku powtarza się to, co już pisałem: interes osobniczy jest sprzeczny z interesem gatunkowym ...

    2. To nie ja napisałem twój artykuł, tylko ty. A ja się jedynie odniosłem to TEZ tego artykułu, które z są z gruntu BŁĘDNE i oparte na KAZUISTYCE ...

    Skoro stawiasz błędne tezy, to nie dziw się, że pojawia się ktoś, kto ci to wykazuje ...

    3. Twój przykład znowu jest KAZUISTYCZNY !!!

    Czy to naprawdę do ciebie nie dociera ?
    Czy masz jakąkolwiek refleksję na temat tego, co ja ci piszę ?
    Czy może tylko walę grochem o ścianę ?
  • @Iza 10:12:31
    czekam niecierpliwie,

    zdaje się na parę innych tekstów też, chyba, że przegapiłem
    (nie stosuję zasady ulubionych autorów, do których stale zaglądam)

    chociaż, jak na UT, i tak był dość logiczny,
    prawdziwą jazdę to ma tylko na swoiście pojmowanym "wolnym rynku".
  • @Iza 10:38:08
    No masz !
    Mało kiedyś córki nie wypisałem z rodziny. Musiała poćwiczyć erystykę,
    takie mieli zadanie domowe. Wiedziała że jeżeli wyjawi zamiar, nici z erystyki,
    nie zawiąże sporu bo jestem kosyliacyjny i najpierw szukam płaszczyzny
    porozumienia, za ostro lub głupio ; koniec dyskusji.
    Nagrała to na dyktafon i zaliczyła celująco.
    Przyjdzie czas na opis i analizę "wyczynów" I Armii WP.
    Literatura i filmoteka pełna jest opisów z wojny burskiej, szarży Lekkiej Brygady , przykładów z II wojny.
    Bitwa o Midway została wygrana przez Amerykanów dzięki temu że
    admirał uznał że jest to operacja bardziej lotnicza niż marwoja i przekazał
    dowodzenie komandorowi dowodzacemu operacjami lotniczymi.
  • @interesariusz z PL 11:12:06
    Czyli ignorować logicznego inaczej, kulturalnego inaczej, znawcę innej
    historii, ekonomii, doświadczonego życiowo dyskutanta ???
  • @cyborg59 11:54:40
    przyczyn klęski pod Midway było bardzo dużo ...
    - zła taktyka lotnictwa japońskiego
    - przypadek oraz pogoda
    - brak rozpoznania celów
    - gorsza technika (japońskie lotniskowce zapalały się momentalnie)
    - różnica potencjału gospodarczego USA i Japonii
    - a nawet te kompletnie niezrozumiałe napisy, które z pewnością utrudniały Japończykom zrozumienie, do czego służą poszczególne pokrętła i wajchy ...

    Tak naprawdę, to nawet, gdyby Japończycy już 8 grudnia zajęli Midway i Hawaje (tak należało postąpić !!!), gdyby opanowali Australię, Indochiny, Pacyfik, gdyby zdławili opór Chińczyków i nawet ruszyli na Indie, to i tak by tą wojnę przegrali ...
    Wystarczy przyglądnąć się spisom flot z 1943 roku (a więc gdy jeszcze potencjał wytwórczy Japonii nie został załamany). Widoczna jest OGROMNA przewaga USA w budowach rozpoczętych lotniskowców, krążowników, niszczycieli. Ogromna przewaga w ilości produkowanych samolotów itp.
    Tak naprawdę przewaga USA była tak ogromna, że mogliby prowadzić wojnę równocześnie z 10 takimi flotami, jak Japonia ...

    Ale jest jedno "ale" ...

    Błędem STRATEGICZNYM Japonii było w ogóle uderzenie na USA. Gdyby Japonia po 22 czerwca uderzyła na ZSRR, to Moskwa, a potem Stalingrad nie doczekałyby się na dywizje syberyjskie.

    W krótkim czasie nastąpiło by:
    - zdobycie Moskwy
    - zdobycie Leningradu
    - zajęcie całej południowej Rosji i Zakaukazia (a to oznacza dotarcie do ropy Iranu i Iraku)
    - odcięcie Rosji od dostaw przez Murmańsk i Archangielsk

    Szybkie rozprawienie się z ZSRR (nawet, gdyby Armia Czerwona nadal walczyła gdzieś w rejonie Uralu) spowodowałoby też zajęcia Malty oraz Egiptu/Kanału Sueskiego, co zamknęłoby kleszcze wokół złóż ropy na Bliskim Wschodzie.

    To z kolei spowodowałoby konieczność zawarcia pokoju z Niemcami i oddanie UK jako kraju satelickiego (rodzina królewska i duża część Brytyjczyków sympatyzowali z III Rzeszą).

    Potem jeszcze tylko osądzenie w Norymberdze zbrodniarza Churchilla i jego kliki i można zaczynać budowę Unii Europejskiej ...
  • @eMW 12:21:31
    powyższy tekst spekulujący o losach IIWŚ jest oczywiście tylko luźną dywagacją i nie oczekuję tutaj nawet dyskusji na ten temat.

    Natomiast jeżeli masz uwagi do moich wcześniejszych wypowiedzi, to odnieś się do nich MERYTORYCZNIE. Wskaż miejsca, w których NIE MAM RACJI oraz UZASADNIJ swoją wypowiedź ...
  • @eMW 13:16:18
    myślałem, że odniesiesz się do MERITUM mojej dyskusji z Izą, a nie do jej podsumowania ...

    Przeczytaj jej i moje wypowiedzi i określ, jakie jest twoje stanowisko w tych sprawach ...
  • @@@
    Poeta, trudząc się nad jednością wspaniałej formy i treści, nie pomyślał że
    są mistrzowie potrafiący osiągnąć piorunujący efekt równoczesnego braku
    formy i treści. Próżnię zasysającą wszysko i wszystkich do czeluści na końcu świata nawet tych czepiających się ostatniego skrawka lądu.
  • @cyborg59 14:20:24
    to znaczy o czym piszesz ? Jaka próżnia ?
  • @t-rex 16:23:15
    po prostu dzięki nim uniknięto paniki ...
  • @cyborg59 14:20:24
    Klasycznym przykładem przewagi formy nad treścią jest poezja Szyzmborskiej. A właściwie istnienie wyłącznie formy i dbałośc tylko o nią. A treści w tym tyle, co kot napłakał.
    Nie lubię.
  • @sigma 17:34:10
    a tutaj się nie zgadzam !!!

    SZAMBOrska przepięknie potrafiła oddać swoje uczucia wobec Stalina ("nic nie pójdzie z jego życia w zapomnienie"), Lenina ("nowego człowieczeństwa Aaaaaaadam). Niezwykle ważnym wkładem SZAMBOrskiej w dbałość o treść był też list intelektualistów wzywający do ludobójstwa na niewinnych ludziach (za co powinna być ścigana bez przedawnienia, nawet po śmierci ...).
  • @sigma 17:34:10
    Czyli byłby to przykład "licencja poetica na odwyrtkę" ?
    Zwykle wybacza się odstępstwa od form uznanych ze względu na treść.
    Lepieje i moskaliki powinni pisać uczniowie by pozbyć się kompleksów.
    Poetą się bywa.
  • @cyborg59 18:34:52
    Komunizm, wbrew pozorom, też głównie zwracal uwagę na formę, czyli pozory, bo przecież atrakcyjną trescią nie dysponował, jak to totalitaryzm. Dbanie o formę jest istotą całego przemysłu upiększającego.
    Zresztą wystarczy sięgnąć po byle pisemko tzw.kobiece, aby znaleźć sie w świecie wirtualnych, plastikowych wydmuszek.
    Wystarczy popatrzeć na pijarowskie zagrywki naszego nie-rządu, żeby zobaczyć to samo.
    Poezja jest najcelniejszym, najpiękniejszym i najbardziej syntetycznym ujęciem myśli w słowo. Ale co ma robić taki, za przeproszeniem, poeta, jak nie dysponuje żadną myślą?
  • @cyborg59 14:20:24
    A wklejże to na Jajach.be! o ile Iza pozwoli.
    Iza - podlizuję się :) - pozwól!
  • @ Iza
    Dałam 5*.

    Ale... czasami forma jest jedynym wyjściem z sytuacji.
    Kocham formę, mimo wszystko :)
    Niekiedy zastępuje strzelenie w pysk. Sama wiesz...

    Ja tu tak przyziemnie, jak zawsze, ale myślę, że tylko realne życie weryfikuje filozofię.

    Naturalnie, są sytuacje, gdy przekracza się formę.
    Anegdota: jakiś poważny kłopot z barkiem, rozciągnięty w czasie, zastarzały. W końcu wziął się za to chirurg, przyjaciel mojego brata, no - najprzystojniejszy facet w Gdańsku, z dobrym, polskim nazwiskiem. Wykonał mi zastrzyk w staw barkowy. Zacisnęłam zęby, ślepia mi zaszły mgłą /mam niziutki próg bólu/, no i ten najprzystojniejszy lekarz. Trzymałam więc formę jak najbardziej, ale gdy ten dłuuugi zastrzyk się skończył, jęknęłam: "O qurwa!". Następnie: "O, przepraszam, panie doktorze!". A doktor: "Ależ pani Haniu, ja to rozumiem!"

    Daj więcej końskich opowieści! Uwielbiam to!

    Ściskam, ale jesteś zdrajca, bo nie przyjechałaś!
  • @Ultima Thule 09:38:21
    Są zbyt bliskie moim, żebym napisał, że przepadam. Przesyłam wyrazy sympatii.
  • @Iza 10:21:40
    To nie dąsy tylko przekomarzanie.
  • Osz jak fajnie
    Dobrze tak się oderwać na chwilę od brutalnej, militarnej rzeczywistości i poczytać o koniach, o dosiadających ich kobiałkach i o formie, co to góruje nad treścią. W sobotę znów ubili nam generała, był alarm i pogotowie bojowe. Nerwówka na jednostce, ukaefki skrzeczą cały czas jak ogłupiałe, faksów nikt już nie nadąża odszyfrowywać i czytać. Rozpiździec jest, prawie jak na prawdziwej wojnie. W tej sytuacji dobrze się trochę odprężyć i pomedytować o formie i o Wieży Babel.
    U nas, frontowców, forma jest bardzo ważna i integralnie z treścią związana. Szeregowca tak ćwiczyliśmy, by reagował na szarżę, więc każdy, kto pagony ma z gwiazdkami (albo w warunkach poligonowych pomarańczową kamizelkę nałoży na mundur i chorągiewkę z napisem "mission control" dzierży), posiada całą potęgę władzy i da radę poderwać kompanię w tyralierę, nawet pod odstrzałem. Widać więc, że forma u nas płynnie w treść przechodzi i odwrotnie.

    Podobnie, jak i w stanie Kapłańskim. Nasz pan Kapelan sam kiedyś wspominał, że jak w seminarium sutannę nałożył na Obłuczynach, to mu już od tego czasu nie stawał i inni klerycy mieli podobne odczucia. Mówił, że strach pomyśleć, co by to było, gdyby mu wtedy garnitur od E.Zegny nałożyli. Forma może więc, jak widać, stymulować pozytywnie i negatywnie treść.

    Po tych wszystkich filozofiach to muszę jednak do konkretów przejść. I mam taką prośbę, ode mnie i od kolegów z kadry. Otóż u nas jest poligon, a obok poligonu mamy lasek mieszany, parenaście hektarów. W tym lasku często koniary na swoich szkapach jeżdzą po wytyczonych ścieżkach. Na ogół, z jakiegoś powodu, są to same babki, faceta jeszcze nie widziałem. No i te koniska potwornie i nieustannie srają pod siebie. Drogi leśnej od tego srania prawie nie widać, gdyż pokryta jest grubą warstwą końskiego gówna w różnym stadium rozkładu, od świeżego i parującego, do żółtego i przypominającego starą sieczkę. Nad tym wszystkim unoszą się latem kłęby much i rozmaite cipiury wszystkojady. W tej sytuacji, nie mam sumienia wydać moim żołnierzom komendy "padnij", gdy akurat odbywamy ćwiczenia i dowódctwo symuluje atak wrogiego śmigłowca lub ostrzał artyleryjski. Nie licuje to z godnością polskiego munduru, by się w gównach tarzać. Nie można by tak tym koniskom takich worków pod dupska podwieszać, jak to u fiakrów w Krakowie na Rynku widziałem, by konie nam na pole walki nie srały? Może byś pani na tych waszych hippicznych forach internetowych swego wpływu użyła i te woreczki-poddupniki wprowadziła? Wojsko polskie byłoby bardzo wdzięczne.
  • @Pan podporucznik
    Mam dla was propozycję. Zahodujcie pieczarki. Z wyścigów zawsze kupowali prywaciarze za niezłą kasę. A tu będziecie mieli za frajer. Za patent nic nie chcę. Taka już jestem.
  • @cyborg59
    Na ścianie Zamku Ujazdowskiego przez pewien czas figurował lepiej. "Lepiej w dupę wsadzić wałek niż mieć matmę z panią Małek". Szymborska jak widać zeszła pod warszawskie strzechy. A o pani Małek myślę z podziwem i zazdrością. Przepraszam ale to cytat.
  • @Iza 00:04:32
    Pędzimy bimber na lewiźnie, podkradamy amunicję z magazynku tak samo, jak i wyposażenie z intendentury i paliwo z tanksteli. A Pani sugeruje, byśmy bambrami od pieczarków zostali? Inne grzybki, takie bardziej motywujące, też na tych kupach końskich wyrosną?
  • @KOSSOBOR & Sigma
    Pozwalam na wszystko. Wejdź Tor Służewiec strona główna . Po prawej Dzień 16 video gonitwa 7 i dzień 19 gon 3. Wygrywa nasz Coolnight Man czyli Pupil. Ściskam.
  • @Pan podporucznik
    Boczniaki to nawet na ścianie sypialni. A te od wizji intelektualnych pewnie też. Dużo ich pod Turbaczem. Pewien nasz kolega zrobił dla wszystkich jajeczniczkę na tych grzybkach. Bardzo się śmieli przy śniadaniu w bacówce. Ja się nie śmiałam bo nie jadłam. Wyglądały mi na trujaki, ale wyszło na to, że chłopak wiedział lepiej.
  • @t-rex
    Znane jest powiedzenie: wszystkie ręce na pokład. Jak trzeba to i kuchcika.Nie będę się upierała przy ocenie akcji ratowniczej na Titanicu. Na ten temat jest wiele sprzecznych opinii. Argumenty o panice nie przemawiają do mnie. Zbyt często je słyszałam. Na przykład po wybuchu (w piątek) w Czarnobylu podano w sobotę płyn Lugola w lecznicy rządowej przy Hożej zakazując mówienia o tym, bo mogłaby rzekomo wybuchnąć panika. I to niesolidarne duractwo medyczne do tego się zastosowało w poczuciu ważności i misji. A wystarczyło podać w mediach jak rozcieńczyć zwykłą jodynę. Inne niż rządowe dzieci dostały płyn Lugola dopiero w następną środę. Oczywiście można przyjąć, że płyn Lugola to placebo.
  • @Iza 00:50:19
    Do czasu gdy natrafiłem na film /dokument o akcji ratowniczej przeprowadzonej na tonącym wycieczkowcu u brzegów Australii; byłem
    za wersją " róbcie co umiecie, no to grali dalej".
    Na wycieczkowcu orkiestra była stała, otrzaskana, a nie pierwszy raz jak na
    Titanicu. Natomiast włoska załoga, na czele z kapitanem, zrobiła to co potrafią najlepiej : spieprzyła na szalupach motorowych.
    Orkiestra okazała się być najbardziej "opływaną i zgraną" załogą.
    Uratowali wszystkich. Orkiestra z Titanica jest, i będzie, ikoną kultury.
    Będzie; właśnie dlatego że można było inaczej.
  • @t-rex
    Dostrzegam. Ten tekst powstał trochę w odpowiedzi na reakcję naszego OZa na jeden z moich poprzednich tekstów, gdzie ośmieliłam się wykrzywić na kultywowanie mitu "dobrej starej Anglii" w uroczystościach Elżbiety II. Odległość Warszawy od Gdyni uratowała mnie od trzepnięcia w ucho.
    Otóż nie ma już dobrej starej Anglii, nie ma dożywotniej specjalizacji zawodowej ( przecież mamy być elastyczni), a podziały ( nadal bardzo silne) są maskowane demokratyczną frazeologią. Inaczej mówiąc-"Nie ma już wielorybich stad", a w muzeum potrzebny jest raczej etnograf. Kultywowanie muzealnych mitów to zabawa dla ludu. Takie były uroczystości Elżbiety II. Nie warto byłoby zwracać na to wszystko uwagi gdyby nie pewien dość silny trend. Ludziom wydaje się, że można jeszcze raz wejść do tej samej rzeki. Nie czytali Heraklita.
    A haseł w rodzaju "muzycy do trąby, marynarze do szalup" nie lubię od 68 roku. Wtedy było" literaci do pióra, studenci do nauki". Dodawaliśmy " papier do..."choć trudno go było kupić.
  • @Iza 08:24:35
    Iza - NADAL NIC NIE ROZUMIESZ !!!

    My wcale nie twierdzimy, że to dobrze że muzycy grali na Titaniku, bo "byli muzykami" !!!

    To w ogóle nie o to chodzi !!!

    Istotą tej sytuacji jest to, że ty uważasz, że oni powinni zająć się "ratowaniem" zamiast "graniem", podczas gdy my twierdzimy, że oni właśnie de facto zajmowali się RATOWANIEM, a nie "graniem" !!!!

    Poczytaj Frederica Bastiata "O tym co widzialne i niewidzialne", a może choć trochę zrozumiesz ...

    Otóż należy zawsze doszukiwać się w analizowanej sytuacji ISTOTY sprawy, a nie POZORÓW ...

    Ty niestety myślisz kategoriami POZORÓW i nie potrafisz zrozumieć ISTOTY danego problemu ...
  • @cyborg59
    Mój przyjaciel był świadkiem karambolu pod Tczewem. Ponieważ jest człowiekiem dobrze zorganizowanym( Żeglarz, alpinista przemysłowy)podjął akcję ratowniczą. Tak zwane służby ratownicze spontanicznie podporządkowały się jego komendzie zwracając się do niego " panie inspektorze". Przez kilka godzin robił za inspektora.
    Ten sam człowiek prowadząc jacht z Australii do Stanów ( jako "pierwszy") nie zdecydował się na przejęcie funkcji kapitańskiej siłą, choć kapitan aberował. W rezultacie jacht został uszkodzony a kapitana zabrano w pasach.
    Współcześnie nie wystarczy wykonywanie komend i "pilnowanie kopyta" ( to o szewcu). Hitlerowcy też tylko wykonywali komendy i robili swoje.
  • @Ultima Thule
    W czasach mego dzieciństwa gdy ktoś mówił my- odpowiadaliśmy :" ja i moje wszy". Ale to były ciężkie czasy.
    To nie prawda, że na Titanicu było za mało szalup. Tłumaczyłam film dokumentalny na jego temat. Było za mało rąk, a muzycy byli przeszkoleni do akcji ratowniczych. Kucharze też. Na pewno byli lepsi w spuszczaniu szalup od pasażerów. Jest to kultywowanie pewnego mitu wbrew rzeczywistości. A swoją drogą napisz kto to my?
  • @Iza 08:45:41
    no więc KOLEJNA BREDNIA !!!

    Ty masz naprawdę TALENT !!!

    http://en.wikipedia.org/wiki/Lifeboats_of_the_RMS_Titanic

    Szalup było na POŁOWĘ osób na Titaniku !!!

    A na dodatek część szalup odpłynęła tylko częściowo zapełniona (nie wróciły potem ratować ludzi).

    Może podać, to to za film tłumaczyłaś ? Może to było o "Wilhelmie Gustloffie" ?
  • @Iza 08:38:20
    a gdyby aberował I-szy i postanowił przejąć komendę twierdząc, że robi to, bo aberuje kapitan ?

    A wtedy odezwał by się kucharz, którzy twierdzi, że to on przejmuje komendę, bo ci dwaj aberują ?

    To jak byś taką sytuację rozwiązała ?
  • @Ultima Thule 09:03:38
    i od razu ci odpowiadam:

    właśnie po to jest hierarchia, żeby móc zawczasu pewne kwestie ustalić i nie rozwiązywać problem, gdy się siedzi na "beczce prochu" ...

    A to, że czasem hierarchia zawodzi nie jest powodem, aby z samej idei hierarchii zrezygnować, lecz jedynie pokazuje to, że NIC NIE JEST IDEALNE...

    A z dwóch sytuacji wolę skuteczność 90% (hierarchia) niż 1% (twoje propozycje "niszczenia hierarchii") ...

    Jest też znamienne, że w naszych czasach hierarchia staje się coraz bardziej zawężona, a autonomiczność jednostek jest coraz większa ...

    Poza tym hierarchia dzisiaj nie wynika z zupełnej pustki i nie jest czystą tytułomanią, lecz dotyczy w dużej mierze PROCEDUR, które są niezbędne dla sprawnego działania. A więc kapitan jest kapitanem przede wszystkim w celu wykonania manewrów, ale po zejściu na ląd załoga niekoniecznie musi wobec niego stać na baczność ...

    Jest to taki proces DEMOKRATYZACJI hierarchii, która zawęża się do bardziej praktycznych spraw, a celebra ulega znaczącej redukcji ...

    Przykład nadętych celebr polityków, z których wszyscy się śmieją albo "celebrytek", które stały się już dawno pośmiewiskiem gawiedzi (choć za dużą kasę) pokazuje, że pusta celebra zanika, a zostaje tylko jej ISTOTA (a więc kapitan potrzebny do dokonania manewrów, trener zespołu sportowego, dowódca jednostki wojskowej, menedżer w firmie itp.)
    ...
  • @Ultima Thule
    Szalup było za mało w stosunku do pasażerów ale i tak zostały na pokładzie bo nie miał kto ich zrzucić. Co do dylematu- właśnie pierwszy i kuchcik nie odważyli się z podanych przez ciebie przyczyn przejąć władzy ( bunt na morzu to bardzo poważna sprawa, można dożywotnio stracić uprawnienia) i jacht został uszkodzony , a oni mało nie zginęli.
  • @Iza 09:18:54
    czyli według ciebie gdy wszyscy się nawzajem oskarżą o aberowanie, to da się ten spór rozwiązać ?

    JAK !?

    NAPISZ !!!
  • @Iza 09:18:54
    Podaj mi numery łodzi Titanika, które nie zostały spuszczone ?
  • @Ultima Thule
    Z Twoim 9:15:39 zgadzam się na 90%. Więc łapy do góry, a potem do roboty( ja).
  • @Pan podporucznik
    Jeździectwo feminizuje się w zastraszającym tempie. A jak tam w kwestii bab w wojsku? Czy u was też baby przejmuję władzę?
  • @Ultima Thule
    Może umówimy się na nurkowanie? A poważnie- znajdę to napiszę. Oczywiście nie numery tylko dane. A Ty podaj mi numery tych które nie wróciły po pasażerów.
  • @Iza 09:28:48
    Tabela czasu spuszczania łodzi i ilości pasażerów:

    Czas zwodowania Oznaczenie szalupy Pojemność standardowa Pojemność w momencie opuszczania
    00.45 7 65 28
    00.55 6 65 28
    00.55 5 65 41
    01.00 3 65 40
    01.10 1 40 12
    01.10 8 65 28
    01.20 10 65 55
    01.20 9 65 56
    01.25 11 65 70
    01.25 12 65 43
    01.30 14 65 60
    01.35 16 65 56
    01.35 13 65 64
    01.35 15 65 70
    01.40 C 47 39
    01.45 2 40 25
    01.55 4 65 40
    02.05 D 47 44
    02.17 A 47 12*
    02.17 B 47 12**
    Całkowicie 1178 823

    Jak widać, każda łódź została spuszczona ...
  • @Ultima Thule 09:32:57
    Tak więc NIE ZNAJDZIESZ numeru łodzi nie spuszczonej, bo jej nie było ...

    A opóźnienie w spuszczaniu i kompletowaniu łodzi wynikało nie z braku osób, tylko z braku organizacji !!!
  • @Ultima Thule 09:34:22
    co do łodzi, które "nie wróciły" po tonących, to właściwie ŻADNA nie wróciła, a ta, która pierwsza podpłynęła, to właściwie zastała już martwe ciała ...
  • @Iza 09:24:04
    no więc skoro się zgadzasz, to jaki sens ma twój artykuł, który akurat promuje NISZCZENIE HIERARCHII ?

    Wyśmiewasz coś, co CZASAMI źle działa, nie biorąc pod uwagę, że bez tego NIC BY NIE DZIAŁAŁO ...

    To tak, jak z silnikami samochodów:
    to, że CZASAMI się psują nie oznacza, że należy z nich zrezygnować !!!
  • @Ultima Thule
    Nie promuję niszczenia hierarchii. Wskazuję fałszywe hierarchie oparte tylko na formie, często dawno przegniłej. To tak jakbyś budował apartamentowiec na szkielecie spróchniałego domu. A problem jest poważniejszy niż takie sobie dywagacje. I warto przyjrzeć mu się bez zacietrzewienia i apriorycznych ideologi. i
  • @Iza 10:23:29
    ok, to już ma większy sens ...

    Ale czy nadal podtrzymujesz, że nie wszystkie szalupy spuszczono ?
  • @Ultima Thule 10:07:20
    Jaki sens ma Twoja obecność tutaj ? Swoimi pokrzykiwaniami udowodniłeś
    że nie uznajesz hierarchi . Wrzeszczałeś nie mając racji na osoby starsze,
    bardziej doświadczone, lepiej wykształcone. We wszelkich kulturach
    (za wyjątkiem bolszewickiej) takie osoby stoją w hierachi wyżej od Ciebie.
    Tylko w bolszewickiej hierachii ; polityczny ma rangę oficera choć wojskowych szkół nie kończył. Tylko on na wszystko ma odpowiedź w czerwonej książeczce, i tylko w niej, nie dopuszcza innych poglądów jak
    własne. To co lansujesz to totalitaryzm. Skrajnie lewacki totalitaryzm.
    Tak uważam ! Nie podlega to udowodnieniu. Bez odbioru.
  • @cyborg59 12:05:18
    1. Iza pisze artykuł o przykładowych sytuacjach NISZCZENIA HIERARCHII

    2. Ja jej odpisuję, że nawet, jeżeli są takie przypadki, to i tak lepsza hierarchia niedoskonała, niż brak hierarchii

    3. Ty piszesz coś o bolszewikach

    Jak to się ma wszystko do siebie ?

    Czy ty na pewno rozumiesz, o czym jest dyskusja ?
  • @Iza 10:23:29
    Wystąpił niespodziewanie problem z azjatyckim pojmowaniem hierarchii.
    Analiza wypadków lotniczych z udziałem załóg azjatyckich wykazała że
    ignorowane są instrukcje, nawet te bezwarunkowe. Przykład :
    zgodnie z instrukcją - brzęczyk i zapala się lampka pożar silnika nr3 ...
    - mechanik- pożar na trójce , włączam gaszenie, odcinam paliwo...
    Kapitan może potrzebować jeszcze przez parę sekund mocy więc wtąci się :
    - wstrzymaj !
    Tu właśnie jest problem ; punkt decyzyjny. W azjatyckiej (Chiny, Korea)
    kulturze podjęcie działania sprzecznego z wolą wyższego w hierarchii jest
    nie do pomyślenia. Komenda "wstrzymaj " byłaby żywym dowodem że
    takie działanie sprzeczne podjęto.
    Już przy projektowaniu takiego "linera" przyjęto kompetencyjny system
    sterowania a wysoko w "hierarchii" jest bezosobowa 'lista czynności',
    która jest wprost święta i musi być odczytana i zrealizowana.
    Kilka katastrof było skutkiem tego że dowódca był wcześniej pilotem
    wojskowym (Chiny). Autorytet niepodważalny!
  • @Iza 00:04:32
    Oczyma duszy już widzę te pokrytę łanem białych łebków pieczarek leśne dukty, po których co i raz przelatują albo jeźdzcy na koniach, albo wojsko w trakcie manewrów. A czasami, choć rzadko, grzybiarze.
  • @sigma
    Czy zajrzałaś na wygrane wyścigi naszego Pupila? Wskazówki powyżej w komentarzu do Ciebie.
    I czy zły pomysł z tymi pieczarkami?
    Przyszło mi do głowy, że należałoby wydać jaja bzdyklaczy. Co wy na to? Dziś mam same pomysły do opatentowania. Na przykład pieczarka jeździecka jako znak towarowy chroniony w Europie.:)
  • @Ultima Thule 12:16:40
    Mylisz się . Notka jest o : "formie i treści" a nie o hierarchii.
    To Ty wprowadziłeś słowo "hierarchia" do dyskusji. W dodatku nie rozumiejąc o czym piszesz.
    TO TY wyzwałeś autorkę od "typowych lewaczek" w sposób bolszewicko-
    totalitarny.
    TO TY próbujesz "wrogiego przejęcia" bloga w celu dyskutowania tematu
    narzuconego przez Ciebie.
    Czy TY na pewno rozumiesz że chcieliśmy dyskutować o czymś znacznie
    trudniejszym do zrozumienia przez Ciebie ?? Twoje zachowanie przeszkadza
    innym.
  • @Ultima Thule
    Dyskusja zeszła na Titanic. Wierzysz w viki bardziej niż katolik w Pismo Święte. Tłumaczyłam film związany z najdłużej żyjąca pasażerką. Nie pamiętam jak się nazywała i nic mnie to nie obchodzi. Gdybym pamiętała wszystkie filmy, które tłumaczyłam oszalałabym. W tym filmie wypowiadali się eksperci. Może byli tyle samo warci co eksperci z viki. Nikt z nas tam nie był i jest to dyskusja czysto akademicka. Liczba błędów w viki nie napawa specjalnym zaufaniem do tego źródła. Ale też mnie to nie obchodzi.Nie o to szło!!
  • @Iza 14:43:07
    Pieczarki wyhodowane na końskim oborniku z pewnością charakteryzowałyby się większą ufnością i przewidywalnością, co czyniłoby je w oczach salonowego klienta atrakcyjniejszymi i bezpieczniejszymi, w porównaniu z ofertą konkurencji.

    Pozdrawiamy i zapraszamy do sieci naszych sklepów

    DelfInn - Chief Marketing Officer

    Jaja.be Holding Group
  • @Iza 14:43:07
    Ależ Coolnight Man finiszuje! I dżokej ma nerwy ze stali! Piękne! Gratulacje:))) I piszą, że ogier dopiero się rozkręca! To co on zrobi, jak się rozkręci, bo nie bardzo sobie to mogę wyobrazić?
    A wiesz, żeśmy sobie akurat ostatnio tak pogadywali, czy by nie pomyśleć owydaniu jaj, ale -prawdę mówiąc - pojęcia nie mamy, jak się do tego zabrać:) Może Ty wiesz?
    Pieczarka ma dużo wspólengo z jajami - szczególnie w rzucie od góry;)
    Można patentować. Jesteśmy za;)
  • @Delfinn
    Dzięki za wsparcie pomysłu:)
  • @Iza 15:28:04
    Do usług. Aha, pracownicy działu produkcji proszeni są o błyskawiczne zaznajomienie się z niektórymi aspektami technologicznymi ze względu na ekstremalne warunki przyszłej pracy.

    D. /z. up. Chief Security Officer/

    http: //www.youtube.com/watch?v=f3xXLxIbiXw&feature=player_embedded#!
  • @DelfInn 15:46:57
    Filmik świetny. Kto by pomyślał;)
    Kochany, bez przeszkolenia BHP nie damy rady;)
    Bo tylko sobie wyobraź; zaczynamy produkcję, a tu ogłaszają kolejne manewry i wojsko przetacza się po naszej leśniej drodze miażdżąć pod sobą co dorodniejsze okazy pieczarek;( Już nawet nie wspominam o jakichś skotach i temu podobnych, bo mam nadzieję, że z braku częsci i benzyny zostaną w garażach.
    A ledwo ochłoniemy po tych przezyciach, mamy z drugiej strony atak lekkiej kawalerii;(
    Letko nie będzie.
  • @ Iza
    Szanowna Pani, proszę tak łatwo nie kapitulować ! pisząc „nie promuję niszczenia hierarchii“. Przecież wszelkie koncepcje hierarchizacji czegokolwiek, to są tylko i wyłącznie naszymi pomysłami. Kamień, drzewo, zwierzę nie wie, że jest niżej w hierarchii niż człowiek. Taka postawa jest sprowadzaniem całej naszej wiedzy o rzeczywistości do antropologii.
    Zdania typu : „1. Iza pisze artykuł o przykładowych sytuacjach NISZCZENIA HIERARCHII. 2. Ja jej odpisuję, że nawet, jeżeli są takie przypadki, to i tak lepsza hierarchia niedoskonała, niż brak hierarchii”, są prosto wzięte z heglizmu wyrażonego w stwierdzeniu „jeżeli fakty nie zgadzają się z moją koncepcją, to tym gorzej dla faktów“. A wiadomo, że Marx był uczniem Hegla i też swoje życzeniowe koncepcje brał za rzeczywistość. Znałem księdza, który tak był zakochany w chrześcijańskim ewolucjonizmie, że na krytykę naiwnie odpowiedział, że „być może ewolucjonizm Teilharda de Chardin jest metodologicznie niepoprawny, ale to takie ładne !“ A mój przyjaciel, gdy krytykuję ewolucjonizm, twierdzi : „ale przecież nie wymyślono lepszej teorii !“, na co mu odpowiadam : „to wysprzątaj kilofem mieszkanie, bo nie masz niczego innego pod ręką“. Dominacja wirtualnej wizji „świata“ w dzisiejszej kulturze i zaufanie ludzi do „pojęć ogólnych“ jakby one były samą rzeczywistością, a nie naszymi pomysłami, jest zastraszające. Czytając wypowiedzi @Ultima Thule i @t-rexa czuję się, jakbym był w epoce Piotra Abelarda kłócącego się ze swym mistrzem Roscelinusem o uniwersalia.
    Pani Izo, głowa do góry! Hierarchia to tylko nasz ludzki pomysł na kiepskie porządkowanie wybranej selektywnie wiedzy, gdyż poza naszym intelektem, nasze pomysły samodzielnie nie istnieją.
    P.s. Kazuistyka (łac. casus = przypadek) pejoratywnie oznacza rozpatrywanie szczegółowych i wątpliwych problemów przez odwoływanie się do dowolnie wybranych zasad ogólnych (np. zasada wszechobowiązującej hierarchii). Pani komentator powinien zastanowić się czy czasem to właśnie Jego argumenty nie są kazuistyką.
    Uszanowania łączę
  • @@@
    Nie rozumiem jakie sa podstawy prawne, jak pieczarki na g.... rosną zakazy
    wjazdu koni w szczecińskich lasach, zakaz pławienia koni w jeziorach.
    Wydaje mi się że psia kupa na plaży jest sto razy (bakteriologicznie) groźniejsza ? Niszczenie leśnych dróg przez konie w sytuacji bezkarności
    quadowców ?
  • @Marek P. Prokop 16:17:43
    To jest komentarz ujmujący zagadnienie w jego całokształcie. Dzięki!
    No nie ma silnych, wrzucam Pana do ulubionych:)))
  • @sigma 16:13:55
    Postawim się ławą zza sieki i będzie git. Hmm... Tylko wiesz... Masz Ty rację z tym BHP... Jak my będziemy te spory przenosić? Przecież to trzeba nie dość, że szybko, to jeszcze po jednej... oddzielnie... Bez bzdyklaczy ani rusz! ;) Hm, może nad zakładem powiesić motywujący transparent "Haru, haru, ni piniendzy, ni towaru!"? ;)))
  • @Marek P. Prokop
    Dziękuję za wsparcie. Kapitulacja w bitwie w celu zebrania sił przed wojną. Serdecznie pozdrawiam.
  • @DelfInn 16:38:04
    Może być. Ale poniżej proponuję: "Jaja z narodem! Naród z jajami!"
  • @sigma 16:36:08
    Już mnie chyba Pani wrzuciła, ale i tak pięknie podziękuję. Ja mam małą wiedzę z informatyki i nie umiem wrzucać do ulubionych, jakiś lęk bezsensowny, ale czytam i piątki wstawiam.
    Pozdrowienia łączę
  • @Marek P. Prokop 17:02:25
    Ma Pan świętą rację;) Chyba powoli biję wszelkie rekordy roztargnienia;) Czyzbym nadużyła pietruszki?
  • @Iza 14:43:07
    To poradź, proszę, jak i GDZIE to wydać.
  • @cyborg59 04:05:24
    Tu można trochę pofilozofować. Co robić, jak następuje niespodziewana zamiana ról?
    Teraz jest dokładna rozpiska, z przydziałami, odpowiednie kursy i szkolenia. W przeciągu 24h, w przypadku posiadania pasażerów (nawet sztuka 1) musi się przeprowadzić ćwiczebny alarm.
    Wtedy jeszcze przydziału ról w sytuacji awaryjnej nie było.

    Co do załogi. Prom pasażerski między Cyprem i Libanem. Pogodowo najspokojniejsze miejsce na świecie. Ale jak to bywa, raz zaczęło nieco huśtać i traf chciał, wysiadł jeden agregat. Po chwili libańska załoga hotelowa, bez ogłaszania jakiegokolwiek alarmu, siedzi we wszystkich przejściach w kamizelkach ratunkowych.
    Jak wówczas poczuli się pasażerowie?
  • @eMW 19:35:48
    Jak to dobrze, że nie załapałem się na tą dyskusję. Pewnie bym się wymądrzał z punktu widzenia praktyka ;).
    Bo jest i hierarchia sformalizowana i hierarchia naturalna, co raz bardziej popierana i wdrażana. M.in. służą temu treningi typu Leadership (przywództwa lub dowodzenia). Jest to częściowe odejście od struktury sformalizowanej i przejmowanie dowodzenia na mniejszym obszarze celem zwiększenia efektywności i osiągnięcia sukcesu.
    Chyba napiszę osobny felieton posiłkując się przykładem tragedii Heweliusza, gdzie bosman łamiąc rozkaz III Oficera otwierał tratwy ratunkowe na burcie przechylonego promu, ratując sporo osób, podczas,, gdy zgodnie z zaleceniami, tratwy rzucane do morza przez tegoż oficera odpływały puste w siną dal.
    To dosyć duży temat.
  • @eMW 19:35:48
    "kazuistyka", to jest próba udowadniania tezy poprzez konkretne przykłady. Ma to oczywiście swój sens, gdy nie mamy pełnej, kompletnej teorii. Ale w sytuacji, gdy ktoś przedstawia OGÓLNĄ ZASADĘ, to nie można argumentować na zasadzie "a waśnie ze nieplawda, bo ktoś-tam-coś-tam" !!!

    Bo w społeczeństwie ZAWSZE znajdziemy dowody na KAŻDĄ TEZĘ.

    Jeżeli jednak rozmawiamy o ZASADACH, to musimy mieć świadomość, że zasady nie są spełniane w 100%. Ale pomimo to są ZASADAMI !!!

    Chyba, ze ktoś by w przekonywujące sposób wykazał, że dana teza jest prawdziwa przykładowo jedynie dla 30% ludzi.

    Kazuistyka jest typowym problemem w dyskusji i zwalczam ją szczególnie zaciekle, gdyż uniemożliwia dojście do ISTOTY sprawy. Bo jeżeli jesteśmy w stanie znaleźć w społeczeństwie przykład na każdą tezę, to jak można dyskutować o tym, która z tez ma największy wpływ na społeczeństwo ?


    Druga sprawa to stwierdzenie typu KATEGORYCZNEGO.
    Iza napisała, że NIE SPUSZCZONO WSZYSTKICH ŁODZI z Titanika sugerując, że gdyby muzycy nie grali, to by je spuszczono ratując wszystkich ludzi.

    I tutaj mamy sytuację ODWROTNĄ, gdyż teza jest KATEGORYCZNA i można ją obalić kazuistycznie !!!

    A więc ja stwierdzam, że WSZYSTKIE łodzie spuszczono i podaję tabelkę pokazującą:
    - NUMER KAŻDEJ ŁODZI
    - DOKŁADNY CZAS jej spuszczenia
    - ILOŚĆ OSÓB, które były w łodzi

    Na to Iza stwierdza, że:
    - nie ma teraz czasu odpowiadać
    - że wikipedia nie jest dobrym źródłem wiedzy (a jakiś filmik, który tłumaczyła już jest ?!)

    No i co wy na to ?

    Pomijam już fakt, że NIGDZIE nie słyszałem takiej bzdurnej informacji, że nie spuszczono wszystkich łodzi.

    Tak więc mamy tutaj dwa przykłady:
    - moja teza OGÓLNA, którą Iza bzdurnie próbuje obalać kazuistycznie (czego w przypadku takich tez NIE WOLNO ROBIĆ !!!)
    - jej teza KATEGORYCZNA, którą akurat właśnie za pomocą kazuistyki NALEŻY OBALAĆ !!!

    Czy teraz wszystko już jest JASNE !?
  • @jazgdyni 06:21:23
    no więc po takiej katastrofie należałoby zaktualizować procedury, ale jednak PROCEDURY !!!

    Bo gdy w trakcie katastrofy ludzie zaczną sami wymyślać od początku, jak i co robić, to popełnią więcej błędów, niż gdyby się stosowali do zasad ...

    Ponadto gdybyśmy szli tokiem rozumowania Izy (niszczenie hierarchii), to byśmy mieli sytuację, w której ani bosman, ani I oficer nie mają nic do gadania, a bezkształtny tłum traktuje wszystko, zrzuca łodzie byle jak, wywraca je, a potem wszyscy toną ...

    Tak więc tekst Izy to fajny zestaw anegdot, ale tylko anegdot ...

    W realnym życiu hierarchia była, jest i będzie ważna, tylko że będzie oparta w coraz większym stopniu o rzeczywiste umiejętności, a w coraz mniejszym stopniu i element dziedziczenia ...

    Chociaż jest jeden zawód, w którym dziedziczenie daje udział w hierarchii:

    PRAWNICY ...

    Jakoś dziwnym trafem stanowiska o parte o prawo (sędziowie, prokuratorzy itp.) są w dużej mierze DZIEDZICZONE ...
  • cóżesz to? ani chybi jakaś filia jaja.be
    Znak towarowy powinien dać się wymówić nawet tym, co nie mają giętkiego języka i z głową u nich nie tęgo, więc proponuję
    xxxxxxxxx oborna
    po polsku za iksy będzie pieczarka. Po francusku będzie bosko z akcentem na a. :)

    PS Wiem, wiem, że nie należy mieszać wełny z elektrycznością, ale stajenna mniej mi się widzi... no to przegłosujmy. :))))))
  • @Ultima Thule 07:55:49
    http://jazgdyni.nowyekran.pl/post/66111,dress-code
  • @jazgdyni 05:47:04
    Najzabawniejszym byłoby - w przypadku opisanego wcześniej wycieczkowca- gdyby okazało się że orkiestra miała przypisane stanowiska
    do tratw na rufowym pokładzie widokowym, z konkretnymi zadaniami ;
    ratowania i ewakuacji baru zakąskowego !
    Czyli że orkiestra robiła to co do niej należało, ale w ramach przydziału
    alarmowego.
    Wracamy do przełamania formy , by napełnić ją przydatną treścią.
  • @jazgdyni 06:21:23
    Napisz ! Potrzebne są opisy sytuacji z pozycji praktyka.
    Kanapowych ideologów i sekciarzy jest moc. Zwykle ich pomysły wyeliminowano jakieś sto lat temu z powodu nieprzydatności w praktyce.
    Musisz być jednak przygotowany na zmasowany atak kanapowych ideologów z ich "ogólnymi zasadami" .
  • Koń i osieł
    Koń
    Dziadek miał klacz, Baśkę, którą kupił za psie pieniądze na końskim targu. Bardzo długo ją kupował, bo szukał jakiejś wady u tej wspaniałej klaczy, bo jeśli szła tak tanio, to musiała przecież mieć jakiś skrywany feler.
    Okazało się, że zakup był trafiony.

    Dziadek szefował lokalnej mleczarni. Był umówiony z Babcią, że pojadą razem na targ. Dziadka nie było jakoś widać, aż pojawił się zdyszany młodziak z mleczarni i powiedział, że Dziadek przeprasza, ale mają awarię i nie może jechać z Babcią i proponował, aby pojechała sama. Babcia kazała parobkowi zaprzegnąć do fury Baśkę, na co parobek zauważył, że Baśką powozić może tylko Dziadek. Takie postawienie sprawy utwierdziło Babcię w przekonaniu, że dokonała właściwego wyboru.
    Babci nie było dość długo. Nawet Dziadek zdążył wrócić z mleczarni.
    W końcu na drodze ukazała się fura. Babcia leżała na dnie fury. Po wyjściu z fury dała Dziadkowi tęgą burę, no i parobkowi też, a było to tak.
    Babcia wyjechała na targ dość późno, droga była pusta, więc bez przeszkód dotarła na targ. Zmitrężyła tam trochę czasu, a wyjechała do domu, kiedy większość kupujących robiła to samo. Wtedy okazało się, co siedzi w Baśce. Baśka nie tolerowała być drugą, zawsze musiała byc pierwsza. Jeśli w zasięgu wzroku Baśki był jakiś konny zaprzęg, to Baśka przechodziła w kłus i niepomna na woźnicę musiała przegonić konkurenta. Jeśli konkurent się nie dawał, to Baśka gryzła go. Po wysforowaniu się do przodu Baśka zwalniała tempo, aż do następnej okazji. Babcia próbowała, perswazji, ściągania lejcy, a nawet bata, ale to nic nie pomagało. Ponieważ wracających do domu zaprzęgów było sporo, to kłusowanie odbywało się co chwilę, więc Babcia powierzyła duszę Panience i zestrachana zaległa na dnie fury.

    Ową krnąbność Baśki odkrył kiedyś parobek.

    Nie wiadomo co siedziało w Dziadku, ale z Baśką mieli deal. Jeśli Dziadek powoził, to Baśce ani było w głowie urządzać na drodze wyścigi.
    Chyba była mu dozgonnie wdzięczna za godziwy los.

    Osieł

    To mniej skomplikowane indywiduukm niż koń, ale za to bardziej złośliwe. Dziadek miał również osła. Kiedyś ojciec z kolegami postanowili na nim pojeździć. Jeden z nich, co wsiadł pierwszy, próbował tej sztuki. Osioł skubał trawę i ani myślał o jeżdżeniu. Dopiero po mocnym waleniu piętami osioł ruszył. Poszedł wprost na płot i w karkołomny sposób przed nim wywinął drogę, że gdyby nie przytomność jeźdźca, to w najlepszym przypadku byłoby zdrowe podrapanie nogi. Z drugim śmiałkiem osioł szedł na drzewo tak ciasno, że pewnie mógłby jeździec mieć zgruchotaną nogę. Trzeciego jeźdźca nie było.
  • Iza
    Cały wątek pieczarkowy przekopiowałam do jaj be;)

    A ten zwolennik hierarchii w stylu kapralskim jak się przyczepił do Titanica, tak granatem go nie oderwiesz;) Lepiej głupia wierchowka, niż żadna! Łeh, łeh, a co my mamy teraz?
  • @sigma 09:53:35
    najlepsze jest to, że Iza zarzuca wikipedii, że nie jest wiarygodnym źródłem, po czym przytacza jako DOWÓD (!!!) swoje wspomnienia z tłumaczenia filmidła, którego nawet nie pamięta !!!

    Ona nawet nie jest pewna, czy to był Titanik !!!

    A zwracam uwagę, że o ile zgodność z prawdą na wikipedii jest weryfiukowana przez tysiące czytelników, o tyle treść filmu jest weryfikowana przez jedną osobę ...
  • @ eMW i @ jazgdyni
    Umówmy się, że hierarchia jest układem, którego elementy stanowią stopnie na zasadzie podporządkowania. Chyba pierwszy użył tego terminu pseudo-Dionizy Areopagita (-+ 500 ?) pisząc swoją „Hierarchię niebieską“. Plotyn (+269) nie używając tego terminu opisał świat jako właśnie zhierarchizowany od najwyższej Jedni do najbrzydszej, najbardziej oddalonej od Jedni, bezkształtnej materii. Plotyn tworząc ten układ przyjął kryterium wartościujące „mniej – więcej“ obecności Jedni w znajdujących się pod nią bytach, „bliżej – dalej“ od Jedni. U Hegla hierarchiczna struktura świata jest ułożona na zasadzie „więcej-mniej“ Czystego Ducha w poszczególnych bytach. Jeżeli dobrze zrozumiałem, @jazgdyni nazwałby to „hierarchią naturalną“. Otóż hierarchia nie istnieje w naturze. Jak zhierarchizować kamienie w górskiej rzece, np. w Dunajcu, jak zhierarchizować dęby w Białowieży ? Ano wprowadzając jakieś kryterium wartościowania – ten dąb ładniejszy, zdrowszy, wyższy, ten kamień bardziej błyszczący, okrąglejszy itd., czyli ciągle nasz pomysł na jakieś uporządkowanie naszej wiedzy o danych przedmiotach, sytuacjach, funkcjach. Ot, właśnie, często utożsamia się funkcję, czyli relację, czy inaczej, funkcji-relacji nadaje się wartość bytowania jako istoty. I to jest błąd. Funkcja-relacja nigdy nie istnieje sama z siebie. Jak mówił Arystoteles, musi mieć jakąś podstawę, podłoże, substancję, istotę, której jest funkcją. Nie można czynić z cechy, własności, relacji, krótko – nie można uznawać przypadłości za jakąś istotę rzeczy. Nawet wzięta z logiki arystotelesowska definicja człowieka : „człowiek jest zwierzęciem rozumnym“ nie czyni z rozumności istoty człowieka, lecz istotą jest zwierzęcość, gdyż gdyby nie było zwierzęcia, to rozumność sama w sobie nie mogłaby zaistnieć.
    I tak z funkcji często czynimy hierarchię, używając do tego jakiejś dowolnej, wymyślonej przez nas aksjologii. Ci nieszczęśni muzykanci z Titanika, skoro przeszli staż ewakuowania się ze statku, powinni wybrać aksjologię ratowania drugiej osoby, bo to jest wartością najwyższą dla człowieka, ochrona ludzkiego życia, a nie realizowanie swojej funkcji grajka, bo tego wymagała od nich jakaś abstrakcyjna wizja hierarchicznego podporządkowania się regułom. Owszem, powinni to zrobić odpowiedzialnie i z rozmysłem, a nie tak, jak opisuje @jazgdyni zachowanie się libańskiej załogi hotelowej.
    Vivat Dyletanci
    Pozdrowienia
  • Byli w pracy
    Zejście ze stanowiska pracy trzeba zgłosić nadzorującemu, ew. wziąć przepustkę albo wpisać się w książkę wyjść/przyjść. Jak miał się jeden z drugim wpisać, kiedy grali. Przerwa w robocie u grajka jest od razu słyszalna.
  • @tadman 10:29:05
    Niezależnie od konkretnych argumentów pamiętajmy o KONTEKŚCIE sytuacyjnym:

    - Titanic był wtedy symbolem NIEZWYKŁYM ... największą konstrukcją mechaniczną wykonaną przez człowieka (wraz z bliźniaczymi statkami)
    - osoby zatrudnione na Titanicu miały prawo uważać siebie za wybrańców i mogli traktować swoją pracę jako swego rodzaju misję ... jako coś więcej, niż zwykła "gra do kotleta" ...
    - w tamtych czasach podróż morska to było wielkie wydarzenie,a nie zwykła, szara codzienność. To powodowało, że osoby znajdujące się w takiej sytuacji mogły postępować w sposób szczególny
  • @eMW 11:00:20
    Wydaje mi się, że rozumujemy podobnie. Należało by teraz doprecyzować pewne pojęcia. Czy dany „stan rzeczy“ to już jest hierarchia ? Trochę czekałem na argument typu szympans lub inny osobnik stadny np. jeleń. Zasygnalizował Pan „hierarchię dziobania“ – czyli kto, kogo, czy kto szybciej ? Czy to znaczy, że szympans A, jeleń A, dziobiący A płosząc konkurentów, stanął na szczycie hierarchii ? Czy to raczej my, opisując te sytuacje, twierdzimy, że została utworzona hierarchia według naszego, ludzkiego kryterium podporządkowania czy porządkowania naszej wiedzy (nakładania modelu) o zaistniałej sytuacji ? Jak widzę topiące się dziecko i jestem najbliżej niego, skaczę do wody, by je uratować. To inni, widzący tę sytuację nazywają mnie bohaterem, wsadzają na stopień jakiejś wyimaginowanej hierarchii bohaterów. A dla mnie to był zwykły odruch. Święty nie wie, że jest świętym. To inni robią z niego świętego. Czy „stany rzeczy“ – woda, para wodna, śnieg, lód można ułożyć w hierarchię ? Jak ktoś się uprze, to pewnie potrafi. Słusznie zauważa Pan, że „u ludzi sprawy są bardziej złożone“ i byłoby nadużyciem wskazanie jednej, uniwersalnej hierarchii. Pewnie dlatego ludzie tworzą przeróżne hierarchie na każdą okazję, a takie podejście prowadzi w konsekwencji do globalnego relatywizmu. Owszem, niekiedy zhierarchizowanie jakiejś sytuacji pozwala na tzw. ekonomię myślenia, ale bytowo, z punktu widzenia bytowania, to zawsze pozostaje naszym intelektualnym wytworem. Niedobrze jest, gdy ten wytwór rozumiemy jako samodzielny byt, niezależny od nas.
    Uszanowania
  • @Marek P. Prokop 14:19:01
    Pozwolę sobie na krótką uwagę z punktu widzenia kognitywistyki, a dokładniej z teorii myślenia.
    W głowie naszej toczy się nieustanna walka - walka myśli, aby znaleźć się w centrum świadomości. To centrum to uwaga. Tu się skupia to, czemu w danym momencie poświęcamy czas.
    Żeby na coś skierować uwagę (nowy bodziec, myśl, odczucie) potrzebna jest jakaś zhierarchizowana struktura wewnętrzna. Wiemy już, że tym kontrolerem jest twór siatkowy. Niestety, nie wiemy jeszcze co tworzy drzewo hierarchii. Ale ono jest w każdym z nas. Przynajmniej w zdrowym człowieku. Choroby, jak schizofrenia, nerwica natręctw, czy Alzheimer zaburzają tą strukturę.
    Nie możemy wtedy normalnie funkcjonować.
    Szacunek
  • @eMW 11:55:46
    To jest temat rzeka. Podstawa naszego bytu i kultury.
    Jak to już króciutko napisałem Panu Prokopowi, to zaczyna się już bardzo głęboko w naszym mózgu.

    Serdeczności
  • @jazgdyni 07:29:05
    Oj, mój Szanowny Dyletancie ! A napisał Pan kiedyś, że lubi Pan Tomasza z Akwinu ! Za moich czasów była teoria poznania i teoria bytu, a teraz pojawiła się kognitywistyka. Takiego zwierza nie znam. Może to jakiś mutant ckliwej, bo napisanej w tradycji heideggerowskiej, książeczki „O myśleniu“ Hanny Arendt z medycyną czy z zoologią, gdyż pewnie też bada się, jak to się dzieje w mózgu zwierząt, polany sosem komparatystyki ? Czyli jakie części mózgu pracują, gdy osobnik się cieszy, albo myśli i dlaczego tak się dzieje ? A dzieje się radość, bo przepłynął bodziec elektryczny; no nie, bo w żaróweczce też jest prąd, a chyba nie widać, żeby się cieszyła. A bo zadziałała substancja chemiczna i człowiek myśli, a słoń chyba też ? No nie, bo gdy wsadzę do probówki taką samą substancję, to probówka nie zacznie myśleć.
    A teraz na poważnie. Nie doceniam komparatystyki, ani kognitywistyki, gdyż dla mnie każda dziedzina wiedzy ma swój przedmiot, swoją metodę i swój odrębny aspekt ujmowania przedmiotu badań. A tu, miód i powidło; oj, chciało by się mocniej rzec.
    Tzn. nic nie mam przeciwko badaniom struktury mózgu i jak ona działa po to, by móc leczyć choroby psychiczne, natomiast wyciąganie z tego daleko idących wniosków filozoficznych czy teoriopoznawczych jest nadużyciem, błędem metodologicznym.
    „Twór siatkowy“, „drzewo hierarchii“ to są dla mnie ładne, poetyckie określenia.
    A votre santé, mon cher dilettante
  • @Marek P. Prokop 13:17:57
    Słuszne podejście Pan reprezentuje. Jednakowoż proszę o zgodę na możliwość zadawania sobie pytania - jak? Bardzo mi daleko jeszcze, chociaż próby przeprowadzam, do zadawania sobie pytania - dlaczego?
    Jakoś te nasze mózgi funkcjonują i nie są to tylko elektryczne impulsy i chemiczne reakcje. O nie, ja nie dążę drogą okropnego redukcjonizmu. Jednakże, jako inżynier (może to przekleństwo), chcę wiedzieć co się w środku wyrabia (dla wyjaśnienia - żarówka się cieszy, kiedy świeci, bo wtedy żyje).
    Dobry Bóg wszystko to jakoś skonstruował i na deser zostawił nam do zabawy w odkrywanie istotę bytu i Wszechświata. Nie możemy go zawieść, prawda?

    Serdeczności
    jk
  • @Marek P. Prokop 13:17:57
    Pozwoli Pan, że jeszcze dodam.
    Proszę na kognitywistyce psów nie wieszać. Wnikliwe studiowanie umysłu i jego korelacji z mózgiem, doprowadziło o wiele tęższe niż moja głowy do kategorycznego stwierdzenia, że Bóg istnieje.
    Dla kogoś, komu nie dana była łaska wiary i usiana przeszkodami droga do Boga jest, że tak powiem, naukowym ciągiem dowodzeń (Anthony Flew "Bóg istnieje") studiowanie, co się dzieje w umyśle, jest dużą i piękną pomocą.
    Oczywiście jest w kognitywistyce zwariowana sekta miłośników AI (artificial intelligence), ale ich nieustanne porażki tylko utwierdzają w wierze.

    Pan Bóg dał nam qualia proszę Pana.
  • @Iza 08:45:41
    No tak se właśnie dyletancko dumam, czy aby załoga statku (ganc egal kuchcik, motorniczy, czy inszy ofiecer) nie jest/była aby przeszkolona w zakresie np. spuszczania szalup, pomocy w ewakuacji itp?
    Aaaa, takie tam na boku rozważania, bo dyskusje nt. ważności formy i treści, to jak dla mnie trochę egzotyczne są:) - jedni lubią formy (bo wprowadzają porządny pożądany porządek) a inni..i działają:).
    Długo by gdybać - czemu ludzie pozwalają by przewodzili im durnie, czemu niszczą potencjalnych przywódców (czy po to by potem słuchać guana?) albo zwykłych ludzi mądrych itp.
    Formy są potrzebne. Tak samo jak widelec - co by se rąk nie uwalać. Aż do czasu, gdy padnie na nas, że mamy (dla różnych powodów) uratować skórę jakiegoś pechowca/gafiarza i... sami zaczynamy jeść łapami:).
  • @sigma 14:29:11
    :) Mniód i orzeszki. Twa wizja i koment.
  • @cyborg59 16:23:29
    Kiedyś, gdy zdarzał się tężec podstawą faktyczną (nie prawną) był właśnie on, jak sądzę. Dziś, gdy o tężcu można se poczytać w encykopedii a za to plaga masowego występowania psów skutkuje chorobami odpsimi, podzielam Twoje zastanowienie.
    A może by tak, dla odmiany, zamiast sekować kolejne gatunki zwierzątek zająć się ochroną np. czystości wody?? I tak samo dać woreczki "poddupki" (jak to barwnie określił pan porucznik) kotkom, pieskom i konikom?? (Jak juz droga Autorko masz fazę na pomysły, to poddaję Ci kolejny - iście europejski, nie? hihi. Ale kwestia szykanowania koni vesrus psów przy jednoczesnym braku pomyślunku o wodzie, jakoś mi tak się kojarzy z przesłaniem Twego tekstu...)
  • cyborg ,bez kropki
    Obecnie pod pieczarki nawóz ( sztuczny) kupuje się w sklepie ogrodniczym. Rasowy pieczarkarz gardzi takim nawozem ale końskie jabłuszka w tym celu są odkażane. O ile pamiętam wapnem.Kto chce niech wierzy- kto ma czas niech sprawdza. ( Boję się że znowu rozpęta się dyskusja o końskim guano i zostanę wdeptana w ziemię za niekompetencję). Co do ochrony wód- najgorsi są żeglarze. ( ja też jestem niby żeglarz, ale należę do tej nielicznej grupy która sprząta). Wszystkie wyspy na Jezioraku są za... bynajmniej nie przez kormorany. Poza tym kormorany nie używają pampersów i podpasek. Może żeglarze powinni nosić odpowiednie woreczki?
    Pozdrawiam.
  • @jazgdyni 06:44:22
    Już psów nie wieszam : Allez ! Do budy !
    Nie wiem, jak one to robią, ale wyłażą z tej budy bocznymi drogami i ujadąją ile wlezie. I to każdy sobie, tyle Pan tematów poruszył naraz ! Jeden z ważniejszych wydaje mi się problem metody nauk przyrodniczych a metody filozoficznej. Również kwestia tego, co to jest życie, wiara czy problem dowodu na istnienie Boga. Ciekawe, że Tomasz z Akwinu (XIII w.) doszedł do tego wniosku, a nie że np. Lenin był pierwszy, iż nie można udowodnić istnienia czy nieistnienia Boga, dlatego podał pięć dróg (via), a nie dowodów, posługując się w zasadzie metodologią Arystotelesa wykazującą konieczność Pierwszego Motoru jako zapoczątkowującego ruch „wszechświata“. Czy A. Flew rzeczywiście udawadnia istnienie Boga, czy raczej wskazuje na jakiś Inteligentny Projekt, podobnie jak św. Augustyn widząc porządek na świecie wskazywał na konieczność istnienia Porządkującego, ale oczywiście, chyba w przeciwieństwie do A. Flew, zidentyfikował go z Bogiem Katolików.
    Zgadzam się calkowicie z Panem, że po to mamy intelekt, aby go używać do wykazania prawdy, a nie byle czego. Proszę nie uciekać za parawan „ja inżynier“. Arystoteles był lekarzem, Tomasz teologiem, to i inżynier też może poprawnie rozumować. Może to kwestia odpowiednich lektur ?
    Pozdrawiam serdecznie

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

ULUBIENI AUTORZY

więcej