Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
355 postów 3547 komentarzy

.

Iza

London, Harry Potter i lojalność

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Wallenrodyzm przestał być dramatem jednostki. Sojusze, partie, znajomości dobiera się jak rękawiczki w butiku. Zdanie zmienia się z piątku na niedzielę. Jak w takich czasach można kultywować lojalność?

 

Bardzo wiele lat temu spotkała mnie dziwna przygoda. Po powrocie od znajomych, otwierając w nocy drzwi mieszkania zapomniałam się rozejrzeć i siłą wpakował się za mną jakiś potężny facet. Zamknął drzwi i zabrał klucze. Przed kimś wyraźnie uciekał bo zgasił światło i zza firanki obserwował ulicę. Nie mogłam nic zrobić, mieszkałam sama. Mężczyzna wyglądał na kryminalistę. Miał liczne tatuaże. Był bardzo zmęczony. Władował się bezceremonialnie  na mój tapczan i zaproponował seks. Jednak zanim zdołałam wyrazić dezaprobatę zasnął.

 Bezbronny, zwinięty w kłębek, w pozycji embrionalnej, z zaciśniętymi jak małe dziecko pięściami.

Po pewnym czasie widząc, że jest mu zimno przykryłam go kocem i wyszłam z książką do innego pokoju. Nad ranem pod moim domem zatrzymał się radiowóz milicyjny. Zamiast wołać z balkonu ( I piętro) o pomoc,   mimo woli przestraszyłam się, że szukają mego niepożądanego gościa.

Tego dnia byłam umówiona z siostrą i szwagrem na Zalew Zegrzyński na łódkę.

Obudziłam gościa gdy eleganckie śniadanie było już na stole. „Nie byliśmy umówieni, więc nie mogę zaprosić cię na żagle”- powiedziałam. Przyjął to ze zrozumieniem. Podziękował mi za pomoc i zażenowany zwrócił klucze.  Na pożegnanie pocałował mnie niezgrabnie w rękę ( byłam gówniarą) i powiedział: „ Jakby co - to pamiętaj, wal do mnie jak w dym”.

Oczywiście już nigdy w życiu go nie spotkałam.

Pomimo, że długo myślałam nad tą przygodą ( a nawet już o niej pisałam)  dziś zachowałbym się dokładnie tak samo.

Przede wszystkim mam bardzo silnie wdrukowaną staropolską zasadę: „ jeśliś wstąpił w progi moje-  włos ci z głowy spaść nie może” .

Po drugie reprezentuję typową mentalność porozbiorową. Państwo postrzegam jako aparat przemocy i ucisku. Nie udało mi się i obawiam się, że się już nie uda żyć w państwie, które uważałabym za swoje.  Typowa dla zachodnich społeczeństw lojalność wobec państwa wyrażająca się donosem, jest dla mnie nie do wyobrażenia.  

Po trzecie – mam wewnętrzny silny opór przed omnipotencją tego państwa i skłonność do załatwiania swoich spraw osobiście. Gdybym miała możliwość - wywaliłabym faceta siłą w chwili,  gdy naruszył moje prawa wpychając się bez zaproszenia do mego domu. Ale wydać go milicji, gdy spał bezbronny?

Pewną rolę odgrywają też zapewne dziecięce lektury. Pamiętam z dzieciństwa opowiadanie Londona  opisujące podobną do mojej przygodę( niestety nie pamiętam tytułu). Do domu zamożnej panny ( to akurat nie ja)  wkrada się jakiś uciekinier. Panna zwodzi go rozmawiając z nim po przyjacielsku tylko po to, żeby przejąć jego broń. Wyobraża już sobie pochlebne artykuły w prasie na swój temat. Ale nie potrafi się zdobyć żeby strzelić do wychodzącego spokojnie człowieka. „ To nie jest łatwo strzelić do człowieka panienko”- mówi jej uciekinier na pożegnanie. „A  takimi jak ty wybrukowane jest dno piekła”. To „dno piekła” zapamiętałam sobie chyba na całe życie.

 

Jeszcze trudniejszy wybór miałam kilka lat temu. Zaprzyjaźniona para rozwodziła się. Nie byli w związku sakramentalnym. Bardzo mi  było przykro bo byli – moim zdaniem- dla siebie stworzeni.  Pani była już w ciąży z kimś innym. Prosiła mnie o dyskrecję i to obiecałam. Pan wezwał mnie do sądu na świadka. O ciąży nic nie wiedział Chciał natomiast, żebym na podstawie mojej z nim kiedyś wyprawy w Alpy Bawarskie potwierdziła, że jest fajnym facetem, co z entuzjazmem zrobiłam.  

Sędzina nie widziała jednak żadnego związku między Alpami a rozwodem. Orzekła rozwód z winy znajomego. Gdyby ciąża została ujawniona,  zapadłby oczywiście rozwód z winy dziewczyny. Mój przyjaciel długo się na mnie gniewał. Ale zrozumiał, że nie mogłam nic zrobić. Nie zgodziłam się również na zerwanie relacji z jedną ze stron. Prze kilka lat uprawiałam więc prawdziwą pocztę węgierską. Jednak po kilku latach, gdy emocje opadły, stosunki się unormowały i  przestali, ku mojej radości,  na siebie warczeć.

 

Dlaczego o tym piszę? W naszych postmodernistycznych czasach kultura stała się „migotliwa”( jak sami teoretycy postmodernizmu twierdzą). Wartości są nieokreślone, zasady relatywne, przyjaźnie nietrwałe. Nie ma nic pewnego- nie ma nic naprawdę zobowiązującego. Wallenrodyzm przestał być dramatem jednostki. Sojusze, partie, znajomości dobiera się jak rękawiczki w butiku. Zdanie zmienia się z piątku na niedzielę. Jak w takich czasach można kultywować lojalność?

Literatura też ma w tym swój udział. Podstawową cechą Harry Pottera,  dla której ta ksiązka jest dla mnie obrzydliwa jest zawarte w niej implicite przesłanie, że nie warto się do niczego przywiązywać, bo nie da się określić „ dobrej strony mocy”. Ktoś dobry okazuje się w pewnej chwili najgorszy z najgorszych, ale potem znów dobry.

To nie okultystyczne wtajemniczenia Harry Pottera, przed którymi przestrzega nawet Episkopat, są moim zdaniem groźne dla dzieci, lecz właśnie ta postmodernistyczna migotliwość. Zdrada przestała być problemem i dramatem jednostki, wszystko sprowadza się do płynnych, zmiennych układów.

 

Amerykańscy etolodzy przeprowadzili kiedyś pouczające doświadczenie. Podawano psu miskę pokazując mu trójkąt i karcono- pokazując mu koło. Pies doskonale funkcjonował.

Potem trójkąt zaczął się zaokrąglać. Pies oszalał i wkrótce zdechł.

KOMENTARZE

  • 5 *
    ...

    Pozdrawiam
  • @mambatyodtaty
    Dziękuję i też pozdrawiam.
  • @Iza
    To, co napisane powyżej, Droga Pani Gensek, to jeden z głównych celów naszego Klubu. Przywrócić właściwe znaczenia i zlikwidować ten q...ski relatywizm.

    Też dałem oczywiście 5*, choć jest to nieco surrealistyczne, jak licznik nie działa.
  • Iza
    " Sojusze, partie, znajomości dobiera się jak rękawiczki w butiku. Zdanie zmienia się z piątku na niedzielę".
    Zgadzam się z Tobą, jest tylko jedno ale, są ludzie, którzy nie zmieniają zdania z piątku na niedziele , są również tacy , którzy nie dobierają znajomości jak rękawiczki w butiku , itd.
    Uogólnienia są krzywdzące, gdybyś napisała : większość, duża część , itp byłoby ok.
    Pozdrawiam
  • @Iza
    Po poprzedniej notce przeprowadziłem na córce badanie na okoliczność
    Derridy, lektur szkolnych które ją kształtowały.
    - lektury ?! przy tym natłoku mediów , zanim coś dziecko przeczyta to już
    widziało ekranizację, pastisz, kreskówkę i serial luźno związany z ksiązką.
    - nie pytaj mnie o Derridę, wolę idioty nie pamiętać
    - Potter ? Jest nowością, nie jest ograny.
    Ten Potter wypłynął sam przy lekturach. Proszę zauważyć że nauczyciel
    jest w podobnej sytuacji do ucznia : brak bryków, gotowych opracowań
    " co miał na myśli ...". Historia nie została zamknięta, trzeba oceniać jak
    w życiu na bieżąco, nie po ostatecznych owocach.
  • Dla mnie Harry P to jakaś chora grafomania, nie daje się tego czytać, ani oglądać,
    a więc nie jestem w stanie docenić szkodliwości tej twórczości.

    Natomias jestem w stanie docenić szkodliwość postawy "mentalność porozbiorową. Państwo postrzegam jako aparat przemocy i ucisku. Nie udało mi się i obawiam się, że się już nie uda żyć w państwie, które uważałabym za swoje. "

    To właśnie z tej przyczyny (zwłaszcza ostatnie sformułowanie) padł PRL, a i 3RP pójdzie w jego ślady, tylko rozmiar katastrofy będzie znacznie, znacznie większy.

    Też nie donoszę. Ale dla przykładu protestuję przeciwko radarom. Nie w ogóle, tylko dlaczego nie ma ich wszędzie!? co 100m. Tylko wtedy mają sens. No i protestuję, aby na 3 pasmowej obwodnicy obowiązywało ograniczenie do 50km/godz, no bo przebiega w obrębie granic miasta.


    A brak lojalności jest kwestią charakteru. W czasach, gdy czytaliśmy Winetou, też byli tacy jak chorągiewki a wietrze.

    Wpółczesna literatura i film nie tylko wprowadzają nas w świat niepewności, w którym nie ma lojalności. Przede wszystkim wprowadzają nas w świat kreatur, aby przyzwyczajać nas do tych wszystkich półludzkich dziwolągów, które wkrótce zaczną opuszczać laboratoria.
  • @Andy 51
    Zgadzam się, że nadużywam dużego kwantyfikatora:)
  • @jazgdyni
    Ten licznik , który nie działa to Bareja na nasze czasy, to parabola naszej sytuacji. Już nie łyżka na łańcuchu w barze mlecznym - ale licznik komputerowy:)
  • @cyborg
    Wielu nauczycieli zgadza się na taką lekturę, bo dzieci tego chcą. Ale trzeba się dobrze zastanowić nad przesłaniem tej książki.
    Pewna pani poseł poległa na różowej torebce jakiegoś Pinki. ( tego już nie śledzę). Ale gdy widzę ucznia w kwiaciastej marynarce, który tłumaczy mi coś piskliwym głosem - mimo woli myślę Pinki. I chyba wolałam tłukących się łobuzów z moich szkolnych czasów.
  • @interesariusz z PL
    Jeżeli padnie z hukiem to nie dlatego, że ja nie identyfikuję się z posunięciami tego państwa, lecz dlatego, że zbyt wiele osób się identyfikuje.
  • @Iza 14:07:10
    Ależ oczywiście, nie był to przytyk do Pani,

    pytanie tylko, czy wobec powszechności tej postawy, Polacy zasługują na własne państwo?
  • @andrzej61 14:30:23
    od początku tego nE-wego korwinizmu korci mnie, aby palnąć coś na temat komunizmu, tylko werwy i weny nie mam, bo to przecież byłaby ostatnia moja notka.
  • @jazgdyni 12:19:17
    To bardzo szacowny program. Już Konfucjusz go postulował. Twierdząc, że dopóki desygnaty nie dopasują się do definicji swoich nazw - nie będzie dobrze. Innymi słowy, jego zdaniem "książę powinien postępować jak na księcia przystało, poddany - jak przystało poddanemu, ojciec wypełniać obowiązki ojcowskie, a syn - synowskie".

    Tekst, jak zwykle, świetny!
  • Dziś rano czytając wypowiedź Pana Opary
    pod tekstem Andego51, pomyślałem sobie coś takiego:
    Kuźwa, Maciek, czemu tak uparcie trzymasz się Nowego Ekranu? Przecież nie zależy ci żeby wypłynąć na szerokie wody Blogosfery. Nie robisz tego, co robisz, dla zysku. Przecież produkujesz się w miejscu, któremu dorobiono gębę, które nie było w stanie zabezpieczyć tego, co wyłącznie dla tego miejsca stworzyłeś. Masz zdecydowane poglądy na sytuację polityczną, stoisz murem za Kaczorem, jesteś głuchy na próby wyjścia z impasu, w którym znalazł się twój Kraj, w sposób inny niż przejęcie władzy przez PiS.
    Oczywiście znam powody, które wymuszają na mnie takie, a nie inne zachowanie.
    Można być wiernym idei i jednocześnie być lojalnym względem tych dzięki, którym mogę to upubliczniać. To się z sobą nie kłóci, wbrew pozorom.
    Przykład banalny, może nie na miejscu, ale myślę, że to rzecz znana większości. Lekarz. Wojna. Ranny wróg. Hollywood. Ratujemy rannego wroga, bo mamy taki wewnętrzny przymus. Bo złożyliśmy przysięgę. Widz jest wzburzony. Przed chwilą, ten hitlerowiec i sadysta, mordował niewinnych cywilów, teraz każą mi oglądać pełne patosu sceny traktowania go na równi z innymi rannymi? Coś tu kuźwa jest chyba nie hallo. Jest hallo i jest OK. Lojalność, w stosunku do tego, co uważamy za przyzwoite. Trudny wybór, dla niektórych nie do zaakceptowania. Nie udzielając pomocy, na miarę naszych możliwości, naszemu wrogowi, stajemy się takimi jak on. A tego przecież nie chcemy. Dokonujemy wyboru.
    Lojalność względem mojego kota, nie pozwoliła mi na pozbycie się problemu, poprzez uśpienie go. Nieuleczalnie chory (rak kości), leczenie drenujące moją kieszeń, wszystkie te kłopoty, nie były w stanie tego zmienić. Zabrałem go dosłownie Śmierci spod kosy, konował już miał zastrzyk usypiający w dłoni. Jeszcze dwa miesiące pielęgnowałem go, chodziłem z nim na wydmy, robiłem to czego nie zrobiłem kiedy był zdrowy, sprzątałem jego odchody. Dbałem jak o niemowlę. Robiłem to, bo uważałem, że tak było trzeba. Ten kot, kiedyś tam, odmienił moje życie. Byłem mu to winny.

    PS. Sędzina, to żona sędziego.
  • Mnie do tfurczościi p. Rowling przez duże TFU
    zniechęciła próbka, bodajże 50 stron z I tomu, gdy dostał go w prezencie syn.
    Mnie odrzuciło promowanie kastowości, niechęć i nienawiść między kastami, a główny, młody przecież bohater, popisywał się wprost ośmieszaniem i poniżaniem mugoli przy pomocy swojej magii.
    Nie było nawet w tym nawet śladu chęci porozumienia się.
    Właściwie nikt z dorosłych występujących na tych stronach nie zasługiwał na jakikolwiek szacunek.
    Tak prawdę mówiąc, z tych stron wyzierało coś, co nasi rodzice pamiętają z okresu wojny, czyli swoiste "Nur für Deutsche", a wszystko to opakowane magią i fantazją. Z tym NfD bynajmniej nie przesadzam.

    Pisałem już o tym kiedyś, że syn po podszkoleniu się w angielskim stwierdził po przeczytaniu Pottera w oryginale, że jest to okrutny gniot, napisany fatalnym językiem i że polskie tłumaczenie jest o klasę lepsze.

    Takie oto książki promują i wspierają filmami o kolosalnym budżecie.
  • @andrzej61 18:29:02
    Twoja wypowiedź wymaga korekty. Nie wiem pośród jakich ludzi ty przebywasz. Otóż, w moim najbliższym otoczeniu, zainteresowanie potteryzmem jest zerowe. Piszesz "wszyscy" czyli uogólniasz, bardziej przybliżone prawdzie byłoby napisanie "w moim środowisku".
    W moim środowisku ten temat nie istnieje. Nie mamy również zielonego pojęcia kto wygrał Taniec z ***ami.
    Rada: proszę pisać we własnym imieniu. Tak będzie uczciwiej. Chętnie poczytam osobiste zwierzenia pt. Co w moim życiu zmienił Harry Potter, niż wciąganie mnie w jałowy dyskurs o dupie Maryni.
  • @gallux
    Masz rację z sędziną. Tak mi się głupio napisało. Kiedyś na Hali Gąsienicowej słyszałam przez sen ( na zbiorówce) dyskusję jakiejś pary czy się mówi karimat czy karimata. Nagle w ciemności odpowiedział im jakiś głos. "Karimata to rodzaj żeński od karimat. To tak jak pająk i pajęczyna." I dyskusja się skończyła.
  • @Iza 19:57:33
    Mi też się zdarza:-) To chyba, jakiś nasz polski szacunek do urzędu. Tak czy owak rejentowa/rejencina, to żona rejenta. To chyba wina feministek, patrz: ministra.
  • Nam chyba też już powoli trojkąt się zaokrągla, psiakostka.
    Skoro sędzina to zona sędziego, to sędzia samica jak będzie?
    Sędzica, sędziówka, sędzielka, sędzistka, czy jak?
    Dziwię się, że tematu jeszcze nie ruszyły feministki: braki damskich odpowiedników szeregu zawodów jest przecież czystym objawem dyskryminacji;)
    A w drugą stronę tym bardziej - dajmy na to, jest praczka, ale męskiej formy ni ma. No chyba że pracz.
  • @sigma
    Chyba pracz- tak jak szop. Ale Andrzej ma rację. Więźniowie mówią "sędzina". Z racji pomocy pewnej osobie związanej z kryminalistą, musiałam się językowo zainfekować. Ciekawe jak szybko nauczyłabym się grypsery.? To przydatne przy tłumaczeniu filmów.
  • @sigma 20:58:15
    Sędzia samica to "sędzia". Sędzia Kowalska uzasadniła wyrok... etc. Wiem od pani mecenas Miśki :) Sto lat temu w sądzie powiedziałam "sędzina" i Miska mnie natychmiast fachowo poprawiła. Od tego czasu - jak wyuczona małpa - poprawiam wszystkich :)

    O! Samiec małpa to powinien być "małp" ;)
  • @Iza 23:47:58
    "W naszych postmodernistycznych czasach kultura stała się „migotliwa”( jak sami teoretycy postmodernizmu twierdzą). Wartości są nieokreślone, zasady relatywne, przyjaźnie nietrwałe. Nie ma nic pewnego- nie ma nic naprawdę zobowiązującego. "

    "Kultywuję" małe grona, dla których te wszystkie sprawy nie są migotliwe. Nie potrafiłabym normalnie funkcjonować w warunkach zaokrąglania się trójkąta. Nie mówię o kompromisach - mówię o podstawowych zasadach. Gdy jednak na coś nie mam wpływu - zazwyczaj wzruszam ramionami /z konieczności/. Dawniej - walczyłam. Albo to już zmęczenie, albo owa "migotliwość" jest zbyt powszechna.
  • @sigma 20:58:15
    No przecież szop jest dobry w te klocki.
  • @Andrzej 61
    Okraść kiosk - nie wystarczy. PO podwyższyło do 1000 zł. kwotę graniczną, do której mówimy tylko o wykroczeniu. Może raczej należałoby wyrazić się brzydko o Biedroniu?
    A poważnie. Ja nie używam slangu w tłumaczeniach, bo tłumaczę filmy popularno naukowe, ale przy fabule jest to obowiązujące. Stąd te bzdury w tekście. Stare filmy też się "odmładza' językowo. Są tłumacze bardzo utalentowani. Na przykład Bartosz Wierzbięta ( Szrek, Madagaskar). Jego teksty są naprawdę zabawne. Doskonałe wyczucie do języka potocznego ma też Ziemkiewicz. Dlatego może sobie pozwolić na używanie go w publicystyce. Trzeba trzymać się starej zasady- jeśli nie potrafisz , to nie pchaj się na afisz.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728    

ULUBIENI AUTORZY

więcej